moje życie, a mój blog

Witam Wszystkich.
W ostatnich dniach znów namnożyło mi się sporo spraw do załatwienia, którymi ciągle zaprzątam sobie głowię. Swoją drogą mój nastrój nadal nie jest taki jak zazwyczaj. W życiu każdego z nas są jakieś problemy, o których stara się nie myśleć i nie mówić, ale o niektórych trzeba, by sobie po prostu ulżyć 🙂

Przez pewne zajścia, czasem czuję, że na własnym blogu nie warto jest niczego pisać o swoim życiu nawet jeśli właśnie to jest główną tematyką. Zwykły opis dnia powoduje, że niektórzy dopisują sobie swoje wersje wydarzeń, rozbudowują do tego stopnia, że z góry przypisują najgorsze cechy charakteru i zachowania. Przyzwyczaiłam się do takich sytuacji, jednak one w ogóle nie powinny mieć miejsca. Ja też jestem człowiekiem, jak każdy inny, który przede wszystkim ma uczucia, a prywatne sprawy, relacje z bliskimi to kwestie, o których nikt poza nami nie wie i nie powinien ich roztrząsać. Przykro mi to mówić, ale w takich momentach blogowanie sprawia mi ból. W przeszłości często zastanawiałam się czy nie zawiesić bloga, ale to sprawi jeszcze większą przykrość i pustkę. Nie, to nie rozczulanie się nad sobą, bo nie w tym rzecz. Nie poddaję się tak łatwo! Mam za dużo pomysłów na to co mogłabym jeszcze tutaj pokazać, co napisać, nawet jeśli to kilka krótkich zdań, bo zawsze mam nadzieję, że ktoś znajdzie tu post, który go może zainteresować, nawet jeśli nie udziela się na moim blogu. Chciałabym móc jak wcześniej, wchodzić tutaj kilka razy dziennie, z uśmiechem pisać posty na przeróżne tematy, a w międzyczasie czytać komentarze moich czytelników, prawdziwych czytelników, dla których pisałam i chcę pisać z taką samą przyjemnością, wiedząc, że tyle ile napiszę o moim życiu, tyle wystarczy. Mam rację? 

Share: