czarno-biały i miętowy / invisible fresh

Kilka dni temu zostałam zaproszona do udziału w bardzo fajnej kampanii, w której moim zadaniem będzie pokazanie stylizacji z użyciem kolorów: białego, czarnego i miętowego. Są to kolory, które symbolizuje linia NIVEA INVISIBLE FRESH. Przyznam, że nie było to wcale proste zadanie, ponieważ kolor miętowy w mojej szafie występuje w znikomej ilości! Aż sama się zdziwiłam! Ale… hasło kampanii idealnie nawiązuje do tego, że powinnam na wiosnę odrobinę odświeżyć swoją garderobę, dlatego też postanowiłam do niej dołączyć 😉

Za oknem powoli pojawiają się wiosenne promienie słońca, ale dziś jeszcze momentami się chmurzyło, więc miętowa marynarka, którą założyłam zdecydowanie ożywiła i odświeżyła mój dzisiejszy czarno-biały strój. Zostawiam kilka szybkich zdjęć z Piotrkowa mojej stylizacji w stylu fresh!

mietowy1

mietowy3p

mietowa1A

mietowy6

DSC_6423ppp

 #NIVEAinvisiblefresh #odświeżswójstylzNIVEA

mietowy5marynarka-z drugiej ręki, bluzka-Romwe, płaszcz-Reserved, buty-allegro

Czy Wy też uważacie, że kolor miętowy wygląda świeżo i wiosennie? 🙂

Advertisement

szaro-buro w prążki

Wielokrotnie wspominałam jak duży wpływ ma na mnie pogoda. Nawet jeśli chodzi o ubieranie się! Pominę to, że jestem zmarźluchem i w te deszczowe, chłodniejsze dni zakładam na siebie trzy warstwy ubrań. Do tego jeszcze wybieram ciemne, nieco ponure kolory co tworzy stonowaną, czasem zbyt poważną jak dla mnie stylizację (dobrze wiemy, że kocham kolorowe kwiatki na ubraniach). Jednak staram się, aby mimo to rzeczy, które wtedy zakładam wciąż mi się podobały i pasowały również do ubrań, które będę nosić w pogodne, wiosenne dni.

Ubrania typu basic, w neutralnych kolorach do niedawna w mojej szafie wcale nie gościły. Zawsze lubiłam kwiatki, koronki, motywy roślinne. Nadal tak jest, ale w końcu zaczeło brakować mi jednolitych rzeczy, które mogłabym łączyć z tymi wszystkimi wzorami. Powoli przybywa u mnie takich ubrań i choć często nie ma w nich nic niezwykłego, to akurat a w tym wpisie chciałam pokazać takie, które bardzo mi się podobają i mogłabym je nosić cały czas i na przeróżne sposoby. Mianowicie-golfy w prążki.

2
Moje ”szaro-bure” golfy w prążki kupiłam w lumpeksie. Każdy kosztował około 3/4zł. Były w średnim stanie, ale doprowadziłam je do ładu i teraz mogłabym w nich śmigać co drugi dzień! Pasują do spodni, spódniczek, gładkich czy wzorzystych. Do marynarek, do kardiganów, kurtki czy płaszcza. Właściwie do większości moich rzeczy. Także to był strzał w dziesiątkę, bo gdy nie mam pomysłu w co się ubrać w ponury dzień to zaczynam od bazy jaką jest właśnie taki golfik i dalej idzie z górki 🙂

prazkowanabluzka2
Szara bluzka w prążki jest z małą stójką, noszę ją do marynarek i kardiganów. Miałam ją na sobie na ostatnich zdjęciach stroju jakie dodałam na bloga (tutaj). Zdecydowanie zbyt często noszę tę blużkę, haha 🙂

szarygolff
A powyżej trzy przykładowe szare prążkowane sweterki jakie znalazłam w sieci. Trzeci wygląda super!

prazkowanabluzla1
Beżowy golf również pojawił się na instagramie, ale oprócz tego był w jednej z zimowych stylizacji (tutaj). I tak samo jak w przypadku szarych golfów w prążki znalazłam również kilka beżowych. Od tych podchodzących pod brąz do jasnego. Moim faworytem jest numer jeden!

prazkowanegolfy1

Prążkowane bluzki i sweterki, które znalazłam znajdziecie w H&M, na Romwe i Shein.

Dajcie znać jak Wam się podoba taka forma wpisu! 🙂

dwie inspirujące książki dla kobiet

Witam!
Dziś w końcu mogę napisać o czymś innym niż zazwyczaj. Mianowicie padło na temat dotyczący dwóch książek, które obecnie są moimi ulubionymi i które wciąż podczytuję i przeglądam. Oczywiście pominę już to, że obie mają fajną oprawę i już samo patrzenie na nie zachęca do tego, aby zobaczyć co skrywają w środku 🙂

Od razu zaznaczę, że nie podążąm za modą na te książki, o nie nie. Odkryłam je jeszcze gdy nie były dostępne w naszym kraju i cierpliwie czekałam na ich tłumaczenie (narazie nie mam, aż takiego samozaparcia by przeczytać jakąkolwiek książkę po angielsku). Te książki są ze mną już od jakiegoś czasu, ale dopiero teraz zebrałam się za napisanie o nich. Uważam, że warto, bo jeśli tu jesteście, to zapewne interesują Was podobne tematy co mnie!

ksiazka1

Książka, która jest ze mną dłużej to bestseller pt. ”#Szefowa” napisana przez Sophię Amoruso. Nie będę ukrywać, że to właśnie ona sprawiła, że odważyłam się na założenie własnego biznesu! Pamiętam jak dziś, ile czasu zajęło mi zastanawianie się czy to dobry pomysł z własnym secondhandem, aż tu nagle przypadkiem trafiłam na książkę, którą napisała szefowa sklepu odzieżowego Nasty Gal. Jak tylko ją przeczytałam to dostałam ogromnego kopa do działania. Sophia opisuje w niej drogę jaką przeszła od ”zera do milionera”.

ksiazka2
Pomysleć, że jej wielki biznes zaczął się od sprzedaży używanych ubrań na e-bay’u! Perełki vintage to była jej specjalność. Robiła stylizacje, zdjęcia, a następnie umieszczała aukcje, które cieszyły się ogromną popularnością i to po czasie doprowadziło ją do założenia sklepu, który obecnie zarabia ok. 100 milionów dolarów rocznie! Robi wrażenie! Sama książka nie dotyczy tylko jej historii z życia, dorywczych prac czy tego jak w końcu stała się szefową. Można znaleźć w niej sporo porad dotyczących pracy, fajnych cytatów, które naprawdę motywują! Sophia w swojej książce daje nam masę pozytywnej energii i chęci do spełniania marzeń.

ksiazka3

Druga książka jaka jest pod moją ręką to książka autorstwa Aimee Song pt. ”Pokaż swój styl”. Aimee to blogerka, którą znam z social mediów od dawna i której zdjęcia zawsze mi się podobały. Nie mogłam doczekać się jej książki, która jest poradnikiem dotyczącym.. instagrama! Dokładnie tak. Ale jak wiadomo social media, a zwłaszcza instagram to wielkie narzędzie w wielu dziedzinach. Na przykład pozwala prezentować swoją pracę i pomaga w marketingu. Czytając książkę Aimee patrzymy nie tylko na to, aby poprawić się w robieniu codziennych zdjęć na instagrama, ale również na to w jakim celu chcemy go wykorzystać. Prywatnie, a może do reklamowania swojej działalności? I tutaj znajdziecie zagadnienia jakie są niezbędne w zdobywaniu większej liczby odbiorców. Od tych oczywistych, po te związane z lepszą jakością prezentowanych treści.

ksiazka3pp
Jedno jest pewne, w książce Aimee znajdziecie sporo pięknych zdjęć i porad dotyczących ich robienia telefonem, kadrowania, obróbki, tzw. spójności siatki na instagramie. Oczywiście oprócz tego Aimee pokazuje też swoje stylizacje i opisuje sposób w jaki stara się je prezentować na swoich zdjęciach. To niezwykle inspirująca książka, dla dziewczyn, które lubią ładne zdjęcia i tworzenie na instagramie 🙂

ksiazka3p

Więcej nie będę się rozpisywać, same musicie sprawdzić te książki jeśli jeszcze ich nie czytałyście! Jak dla mnie są to lekkie, inspirujące książki dla kobiet, które tak samo jak ja uwielbiają kreatywnie działać 🙂

A może już czytałyście którąś z książek? Podobały Wam się?

więcej takich dni

W ubiegłym tygodniu, a dokładniej w niedzielę wybraliśmy się nad Zalew Sulejowski. Była tak piękna pogoda, że przez chwilę można było poczuć się jakby na dobre zagościła wiosna! Ahh, tęskniłam za tym. Nawet pozwoliłam sobie założyć ramoneskę 🙂

Błękitne niebo, słońce, woda (co prawda jeszcze dryfował na niej lód) i od razu człowiekowi pojawia się uśmiech na twarzy! Miła odskocznia od tych wszystkich ponurych dni. W taki dzień nie obeszło się bez dużej ilości zdjęć.

zalew-5

zalew-3

Możecie zobaczyć też odrobinę mojego stroju, z wielkim bordowym szalem, który znalazłam w secondhandzie!

zalew-9

zalew-10

zalew-8

Jak to zazwyczaj w weekendy bywa, na ten wypad wybrałam się z moim facetem. W to samo miejsce, w którym razem siedzieliśmy prawie 5 lat temu i również robiliśmy tam mnóstwo zdjęć (mały powrót do przeszłości) 🙂

zalew-7

zalew-2

zalew-6

zalew-4

zalew3a

Niektóre miejsca nad zalewem przypominają mi te prosto znad morza, więc tym bardziej lubię tam czasem jeździć. Chociaż mam bliżej niż nad Bałtyk 🙂

zalew4c

zalew1a

zalew1b

zalew2b

Oby było coraz więcej takich dni! 🙂
Przesyłam Wam moc uścisków i życzę dużo słońca każdego dnia!

w kratkę

W ubiegłym tygodniu w końcu zaczęło się robić cieplej! Już miałam nadzieję, że słońce zostanie na dłużej, ale pogoda wciąż jest w kratkę, więc cieplejsze ciuchy jeszcze muszą zostać na wierzchu. Dziś akurat było chłodno i deszczowo, w przeciwieństwie do zeszłego poniedziałku, kiedy robiliśmy poniższe zdjęcia. Poza kraciastą pogodą, chciałam na szybko pokazać moją stylizację z płaszczem, który również jest .. w kratkę 🙂

plaszczwkratke1b

plaszczykwkratkekolaz

plaszczwkratke4b
Biały płaszcz w czarną kratę i kontrastująca z nim czerwona torebka to swoją drogą, prezenty jakie otrzymałam na gwiazdkę. Trochę czasu już minęło, a jeszcze nie miałam ich okazji zaprezentować.

tore

toreppłaszcz-Reserved, bluzka-Secondhand, spodnie-Romwe, torebka-Allegro

Podobają Wam się płaszcze w kratkę? Lub inne wzory?
Dajcie znać co myślicie o tej stylizacji 🙂

luty w zdjęciach

Pora na drugi post ze zdjęciami mojej codzienności prosto z mojego instagrama. Jak już pisałam w poprzednim wpisie w lutym znów brakowało mi czasu dla siebie. Podobnie jak w styczniu, całe dnie spędzałam w sklepie, a kiedy z niego wracałam najczęściej znów zajmowałam się pracą lub spędzałam czas na rozmowach z bliskimi. Niestety w lutym było kilka złych momentów, ale również nie brakło tych pozytywnych!

instaluty5
Nietrudno zauważyć, że na moim instagramie pojawia się coraz więcej fotek typu ”flatlay”. Totalnie polubiłam ten sposób fotografowania i uważam, że można nim łatwo zobrazować jakąś chwilę, nawet jeśli przedmioty do niej nawiązujące są idealnie ułożone. Chyba napiszę o tym jakiś osobny wpis!

instaluty2

Luty był bardzo mroźnym miesiącem, co najbardziej odczułam będąc w moim sklepie. Oj tak, zdecydowanie w naszym lokalu zimą nie jest zbyt ciepło. Zazwyczaj siedziałam w trzech swetrach (typowy zmarźluch), jednak po czasie się przyzwyczaiłam i nieco zahartowałam 🙂

instaluty3
Z okazji walentynek razem z moim facetem wybraliśmy się do Warszawy. Chcieliśmy spędzić wspólnie weekend, pojeść dobrego jedzenia (oczywiście japońskiego) i po prostu odpocząć w świetnym hotelu, podziwiając niesamowite widoki z okna naszego pokoju! Trochę zdjęć z tamtego dnia mogliście zobaczyć tutaj.

instaluty4

W połowie lutego moja psina postanowiła zrobić sobie wycieczkę i nam uciekła. Do tej pory nie wiemy jak przecisnęła się przez bardzo wąskie szczeliny w płocie. Szukaliśmy jej cały wieczór po okolicy i nic. Najbardziej martwiłam się, że zamarznie lub że potrąci ją auto. Dałam ogłoszenie na facebooka i na drugi dzień ktoś zadzwonił, że zalazł ją niemal chwilę po tym jak uciekła. Gdyby nie ogłoszenie pewnie nie byłoby jej teraz z nami, choć numer telefonu widniał na obroży.. Ale najważniejsze, że jest! 🙂

ps
Tegoroczna zima niezwykle długo się u nas trzymała to fakt. Śnieg leżał i leżał, a jak stopniał to zaraz znów napadał! Lubię tę porę roku, ale bez przesady. Widoki były piękne, ale duży mróz już nie jest tak fajny:)

luty1a

Największym powodem do radości w lutym była piąta rocznica mojego związku z Dawidem. Dokładniej mówiąc minęło 5 lat odkąd zaczęliśmy się spotykać. Kiedy to zleciało!? Nie mogę uwierzyć, że jesteśmy razem już tyle czasu. Kocham go mimo wszystko i za wszystko!

instaluty<3

No więc w skrócie, właśnie tak wyglądał mój ostatni miesiąc. Myślę, że z miesiąca na miesiąc będzie ciekawiej i tych zdjęć na instagramie i w postach będzie więcej! W końcu coraz bliżej do wiosny!

A Wam jak minął luty? Wydarzyło się coś fajnego? 🙂

element mojej codzienności

Luty był dla mojego bloga ciężkim miesiącem, oj zdecydowanie. Już od początku tego miesiąca próbowałam się zmobilizować do regularnego pisania, ale niestety codzienne obowiązki szybko rujnowały moje plany. Są rzeczy ważne i ważniejsze. Nowy miesiąc zapowiada się trochę lepiej. Przede wszystkim nadchodzi wiosna, a co za tym idzie? Więcej światła dziennego, cieplej, pogodniej (oby!) i ogólnie już samo poczucie, że zima się kończy i zaraz zakwitną kwiaty napawa mnie wielkim optymizmem, który zapewne również będzie widoczny na blogu 🙂

Już dawno odzwyczaiłam się od pisania postów każdego dnia. Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe. Właściwie to nadal nie mogę uwierzyć w to, że kiedyś byłam w stanie tak pisać! W każdym razie dziękuję, że mimo moich nieobecności wciąż tutaj jesteście! Pamiętajcie, że nawet kiedy nie planuję pisać nowego wpisu to często robię zdjęcia i zaglądam na bloga niemal każdego dnia. Czytam komentarze, sprawdzam co słychać na Waszych blogach. Blogowanie już chyba wpisało się w moje życie na dobre. To taki element mojej codzienności.

17036565_1410856888966907_492458471_o

Co do zdjęć, to nieprzypadkowo widnieje na nich nawiązanie do Włoch. Otóż w tym roku znów planuję ponownie wybrać się do tego kraju i to w jak najbliższym terminie, jeśli tylko trafi się tani bilet! Tak bardzo uwielbiam Włochy, że nie ma dla mnie znaczenia do którego miasta polecę. Najchętniej odwiedziłabym Rzym lub Bergamo, ale zobaczymy. Fajnie będzie zabrać Was w tą podróż ze sobą! Tak myślę, że wtedy blog nieco odżyje 🙂

17036859_1410857975633465_1280046856_oe

Na dziś już kończę, a jutro biorę się za pisanie postów na nadchodzące dni! 🙂
A może jest coś o czym chcielibyście poczytać?

brakuje mi godzin!

Witam!
Muszę przyznać, że kompletnie nie wiem, kiedy minęła mi większość dni lutego, czyli podobnie jak i stycznia. Czas leci mi dwa razy szybciej, po prostu dni uciekają mi przez palce. Brakuje mi godzin! Nie tylko do blogowania, ale i do wielu innych rzeczy, moich obowiązków czy planów. Mimo, że moja praca nie jest ciężka to pochłania praktycznie większość mojego czasu i moich myśli, o czym już kilka razy wspomniałam. Ujmę to jednym zdaniem: Nie mam mocy, brakuje mi energii, jestem zmęczona. Dlatego trochę odstawiam bloga i inne social media, żeby tyle nie narzekać, czy to na pogodę, czy to na nadmiar spraw, pomijając już te poważniejsze problemy, które nie pozwalają spać w nocy. To co do tej pory przeczytaliście zazwyczaj nasuwa mi się w pierwszej kolejności, gdy wracam do domu po pracy. Kto by chciał o tym ciągle czytać? Nawet ja sama mam tego dość! Obstawiam, że połowa z Was codziennie boryka się ze stresem, zmęczeniem i jakimiś problemami, o których mówi głośno lub trzyma w sobie. Ja mówię o tym głośno, bo jakbym wszystko trzymała w sobie to chyba bym oszalała.

Można powiedzieć, że od początku roku jadę na podwyższonych obrotach, więc każde nawet najmniejsze oderwanie się od codzienności celebruję co najmniej jakby było to wydarzenie stulecia. Jeśli to możliwe to większość wolnych chwil spędzam z bliskimi, odstawiając laptopa, aparat, albo po prostu kładę się w łóżku i tkwię w bezruchu przez pół godziny (o tym prawdopodobnie też pisałam) i tak odpoczywam.

dsc_5181ees

Z utęsknieniem wyczekuję wiosny, która zawsze dobrze na mnie wpływa i pomaga w walce ze zmęczeniem. Dzisiejsze krótkie przebłyski promieni słońca sprawiły, że odzyskałam odrobinę energii, która pozwoliła mi na napisanie tutaj tego co leżało mi na duszy. To nie tak, że ciągle chodzę nieprzytomna, zestresowana, smutna, nie nie. Każdego dnia towarzyszy mi dużo uśmiechu, przyjemności, ale te negatywy momentami wygrywają, a ja nie chcę Was nimi zarażać. Dziś musiałam sobie ulżyć i mniej więcej przedstawić powód moich nieobecności. To tyle.

Mam nadzieję, że u Was spokojniej, a jeśli podobnie jak u mnie to życzę Wam siły i uśmiechu!

Dobrej nocy! Do zobaczenia wkrótce!

melanżowy płaszcz

W dzisiejszym wpisie chciałam pokazać moją kolejną zimową stylizację! Zdecydowanie w tegoroczną zimę ciężko idzie mi fotografowanie stylizacji, ale co się dziwić jak na zewnątrz jest naprawdę zimno. Jednak czasem udaje mi się zacisnąć zęby i wyjść na zdjęcia. Przez chwilę nawet zapominam, że jest mróz! I właśnie wtedy powstają takie zdjęcia jak te poniżej, które chętnie wstawiam na bloga 🙂

Melanżowy płaszcz tej zimy u mnie wygrywa. Jak na początku nie byłam do niego w 100% przekonana tak teraz go uwielbiam. Pasuje mi do większości codziennych stylizacji. W tym wpisie zobaczycie go w połączeniu ze spódniczką i bluzą. No właśnie, te moje tradycyjne swetry, które noszę non stop tym razem zastąpiłam bordową, prążkowaną bluzą o szerokich rękawach. A żeby nieco rozjaśnić ten strój  założyłam beżowy szalik.

2

1

10

11

3

9

8

4

5

7 płaszcz-Shein, bluza-Romwe, spódniczka, torebka, szalik-Secondhand, buty-allegro

Jak Wam się podoba ta stylizacja?
Zdjęcia zrobione przez Olę, której serdecznie za nie dziękuję!

z widokiem na Warszawę

Weekend spędziłam w Warszawie, a właściwie tylko 24 godziny. To był krótki (zdecydowanie za krótki) wypad związany ze szkołą mojego faceta, ale częściowo również z walentynkami, które postanowiliśmy zrobić sobie wcześniej. Jak ciężko było mi dziś wrócić do codziennych obowiązków. A wszystko za sprawą bujania w obłokach. Niemal dosłownie! Ponieważ tym razem mieliśmy nocleg z widokiem na Warszawę.

Nie mam okazji aż tak często podróżować, więc wtedy, gdy już się trafi jakiś wyjazd to staram się wybrać jakiś fajny nocleg. Ostatnim razem we Wrocławiu wybrałam hotel Ibis Style o fajnym wystroju, co być może widzieliście w tutaj, a teraz Dawid znalazł promocję na pokój w hotelu Marriott, który mieści się w wielkim wieżowcu położonym w samym centrum Warszawy. To mu się udało mnie zaskoczyć. Jak weszłam do naszego pokoju, który znajdował się na 31 piętrze po prostu odjęło mi mowę. Co za widok!

warsaw4
Tego dnia co przyjechaliśmy było tak okropnie zimno, że aż cieszyłam się z tego, że bez wyrzutów sumienia mogę spędzić resztę dnia w pokoju hotelowym. Choć szczerze mówiąc byliśmy jeszcze w restauracji sushi i to na najlepszym sushi jakie do tej pory jadłam, zajrzeliśmy też do Złotych Tarasów i trochę pospacerowaliśmy po centrum, co skończyło się zamarzniętymi palcami u rąk. Nawet nie mogłam zebrać się do robienia zdjęć, bo cała się trzęsłam. Wyjątkowo nie byłam w stanie wytrzymać na mrozie nawet pół godziny. Dlatego w niedzielę totalnie zrezygnowaliśmy ze spacerów po Warszawie i wybraliśmy hotelowy basen.

warsaw3
Kompletnie nie żałuję tego czasu spędzonego na leniuchowaniu w hotelu. Jednak tego najbardziej było mi potrzeba. Więcej snu i leżenia w kołdrze. Taki odpoczynek od rutyny. A do tego jeszcze te widoki z okna. Ahh. Nie mogłam przestać ich podziwiać, w końcu na co dzień takich nie mam. Siedziałam na parapecie chyba 20 razy w ciągu doby. Obserwowałam miasto, które bez przerwy tętni życiem, w którym miałam okazję pomieszkać i które naprawdę lubię. Szkoda tylko, że w niedzielny poranek zrobiło się tak ponuro i mgliście, ale poniekąd to pasowało do moich myśli o tym, że czas wrócić do rzeczywistości.

warsaw

warsaw2

Jakby takich poranków i wieczorów z takimi widokami mogło być więcej.. ahh marzenie 🙂

W każdym razie, jeśli chcecie oderwać się od codzienności, lubicie małe podróże i fajne hotele, jak najbardziej polecam łapanie promocji na pokój z jakimś świetnym widokiem, czy to na miasto czy to na góry lub morze. Zwłaszcza na prezent. Możecie zaskoczyć swoją drugą połówkę, a w dodatku oboje skorzystacie! 🙂