moje plany na długie wieczory

I oto są!
Długie jesienne wieczory, których nigdy nie lubiłam.. aż do czasu. Z roku na rok się do nich przekonuję i coś czuję, że teraz będą mi totalnie na rękę! Tegoroczna jesień sprawiła, że zaczęłam robić o wiele więcej rzeczy niż przez wszystkie poprzednie miesiące. Nie do końca wiem co na to wpłynęło (może ta niesamowita słoneczna pogoda?) i sama się sobie dziwię, że mam tyle energii, nawet kiedy czuję się bardzo senna to potrafię się zmotywować do działania, zamiast leżeć pod kocem. Też tak macie? 🙂

To o czym niedawno tu pisałam, zaczyna się sprawdzać. Jesień kreatywnie mnie nastraja. Pomimo tego, że zaglądam tu zdecydowanie za rzadko, przez co tego nie widać, to nadrabiam na moim instagramie. Jesiennych zdjęć tam nie brakuje! Tak więc w przerwach od pracy tworzę i staram się poświęcać nieco więcej czasu swoim zainteresowaniom. Jakoś te ostatnie dni mijają mi odrobinę spokojniej, więc chcę je móc w pełni wykorzystać. Chciałabym jeszcze bardziej kreatywnie spożytkować swój czas, by nie dać się jesiennej chandrze. Dlatego muszę ułożyć sobie mały plan na najbliższe tygodnie!

Kiedy wychodzę z pracy i wracam do domu już jest ciemno. Cieszę się, że mam luźną pracę i w przerwach mogę zająć się jakimiś swoimi sprawami, ale jednak najwięcej czasu na swoje pasje i przyjemności poświęcam wieczorem. A teraz jest ku temu najlepsza okazja, bo wieczory są coraz dłuższe. Chciałam przedstawić moje plany na listopad, być może i zainspirować Was do stworzenia własnego 🙂

1.Oglądanie filmów i krótkich seriali.
Zazwyczaj co weekend udawało mi się coś obejrzeć, to jednak chciałabym odhaczyć nieco więcej tytułów. Filmy polskie i zagraniczne, krótkie seriale amerykańskie lub azjatyckie, chcę nadrobić zaległości, zobaczyć coś nowego, albo i starego. Z miesiąc temu pierwszy raz w życiu obejrzałam film ”Lucy” z 2014r., który bardzo mi się spodobał i byłam zaskoczona, że wcześniej go nie oglądałam. Także maratony filmowe to idealny pomysł na te długie wieczory, zarówno w pojedynkę jak i z bliskimi.

2.Czytanie książek, poradników.
Przyznam szczerze, że bardzo, ale to bardzo odzwyczaiłam się od czytania z kartek papieru. I choć niedawno przeczytałam jakieś książki, to szło mi to dość opornie. A to wcale nie tak, że nie lubię czytać, po prostu nie mogę znaleźć czasu lub chęci. Tytuł i pierwsze strony muszą mnie mocno zaciekawić. Właśnie trafiłam na kilka książek i poradników, które koniecznie chcę przeczytać tej jesieni. Np. książki Reginy Brett.

3.Robienie zdjęć i tworzenie albumów.
To jedna z moich pasji, która jest oczywistością, a której nie poświęcałam odpowiedniej ilości czasu i w której trochę przestałam się rozwijać. Na szczęście z nadejściem jesieni znów wstąpiła we mnie wena, zaczęłam więcej fotografować, bawić się aparatem, programami do edycji i próbuję narzucać sobie różne foto-wyzwania. Zamierzam też zebrać zdjęcia z różnych wyjazdów i stworzyć albumy scrapbooking’owe.

4.Rękodzieło i przeróbki DIY.
Nie jestem pewna czy wspominałam o tym na blogu, ale w zeszłym roku zaczęłam robić wieńce świąteczne i również takie z kwiatów/wiosenne. Kilka z nich wystawiłam nawet do swojego sklepu na prośbę Klientek. Zarówno ja, jak i moja mama polubiłyśmy je robić. Dlatego chcemy chociaż raz w tygodniu zająć się właśnie takim rękodziełem. Oprócz tego chcę też przerobić trochę ubrań i domowych rzeczy, które od miesięcy składuję w pudle. Doszyć guzik, koronkę, czy przemalować szkatułkę. Czas się za to zabrać.

5.Porządkowanie swojego otoczenia i… siebie samej.
To dość nietypowy punkt, ale jakże konieczny. Te długie wieczory to dobry czas na porządki w szafie, na biurku, w laptopie, a nawet i we własnych myślach. Warto zrobić przegląd rzeczy, wyrzucić lub oddać to co nam niepotrzebne, posegregować foldery, usunąć niepotrzebne pliki. Podobne porządki zrobić w naszych myślach i emocjach. Po dość nieprzyjemnych chwilach, których doświadczyłam w tym roku, wreszcie zaczynam się uspokajać, układać myśli. A nawet nieco porządkować swój wygląd. Pierwszy raz od dawna odwiedziłam fryzjera, zaczęłam używać nowych kosmetyków, nakładać maseczki. Mówię Wam, od razu samopoczucie staje się lepsze!

W zeszłym roku pisałam o tym jak spędzam jesienne dni, czy też na jakie strony zaglądam w wolnych chwilach, mogliście przeczytać o tym tutaj. W dzisiejszym wpisie przedstawiłam moje plany, które już częściowo, małymi krokami udaje mi się realizować i mam nadzieję, że te długaśne wieczory będą mijać mi pozytywnie 🙂

A Wy jakie macie plany na te coraz to dłuższe wieczory?
Macie jakieś propozycje co do książek i seriali? 🙂

nadchodzi jesień

Hej!
Co u Was słychać? Oprócz tego, że z dnia na dzień zrobiło się chłodno i prawdziwie jesiennie to u mnie po staremu, żadnych ciekawych wydarzeń. Tak mi się wydaje. Szczerze mówiąc jeszcze się nie przestawiłam z trybu letniego na jesienny, opornie mi to idzie, ale różne smaki herbat i moje swetry leżą już na wierzchu. Mimo to ja wciąż jestem myślami gdzieś w sierpniu i mam w planach jeszcze trochę pomęczyć na blogu letnimi zdjęciami. Latem trudno było mi wygospodarować czas na ich przygotowanie, jesienią będzie łatwiej, długie wieczory jakoś tak kreatywnie nastrajają, oczywiście jak nie są zbyt senne!

Moje sweterki są już w użyciu, świece również. Ahh! Właśnie jesienią najczęściej rozpalam świece, które mam w pokoju. Tak klimatycznie i po prostu przyjemniej się wtedy robi. Zwłaszcza po całym dniu w pracy, kiedy chcę się jakoś zrelaksować. Dziś akurat mam sporo do zrobienia przy zdjęciach do sklepu, więc moim sposobem na chwilę relaksu i oderwanie się jest ten szybki post na blogu, napisany przy stoliku pełnym świec! Muszę zrobić zapasy na najbliższe miesiące, bo czuję, że moje świece długo nie postoją :).


Powyższe zdjęcia zapożyczyłam sobie ze swojego instagrama, bo chciałam bardziej rozwinąć myśli do nich nawiązujące, a zdecydowanie łatwiej zrobić mi to na blogu. Można przekazać wszystko w jednym wpisie nie rozdrabniając się. Swoją drogą zaczęłam sobie notować jakie posty tutaj wstawić w najbliższych dniach i zastanawiam się również, o czym Wy byście chcieli tu poczytać w te długie jesienne wieczory albo.. mgliste poranki przy kawie lub herbacie :)?

Koniecznie piszcie w komentarzach!

Zainspiruj się! Secondhand Inspired

Dziś jest szczególny dla mnie dzień, mianowicie mijają 3 lata odkąd powstał mój biznes! Jak wiecie, lub nie postanowiłam założyć swój własny sklep z ubraniami-secondhand Inspired 🙂

Początkowo miał być to wyłącznie sklep online, myślałam, że tak zostanie, ale szybko okazało się, że musiałam otworzyć również sklep stacjonarny, powodów było kilka, po pierwsze nie mieściłam się w pokoju z ubraniami, a po drugie sporo osób z mojego miasta zaczęło interesować się zakupami w moim sklepie, chciało je przymierzyć, zobaczyć na żywo. Rok po starcie biznesu otworzyłam sklep w moim mieście-Tomaszowie. Można powiedzieć, że bardziej to biuro-sklep, ponieważ praca głównie skupia się na sklepie internetowym. Ale co trochę w drzwiach pojawiają się Klientki ze zdjęciami rzeczy w telefonie, które chcą zobaczyć!Mój blog powstał jakiś czas po tym, jak zaczęłam kupować w lumpeksach. Wydaje mi się, że w pewnym stopniu kupowanie w nich sprawiło, że stałam się bardziej kreatywna. Bawiłam się swoim stylem, tworzyłam różne stylizacje, kupowałam ubrania również do zdjęć o konkretnym zamyśle, czasem łapałam za nożyczki, igłę i nitkę, przerabiałam je. Polubiłam secondhand’y do tego stopnia, że nie tylko samo kupowanie w nich i posiadanie unikatowych rzeczy sprawiało mi frajdę, ale także przeglądanie tych wszystkich ubrań i wymyślanie co mogę z nimi zrobić. Aż w końcu zapragnęłam mieć swój własny secondhand. Kto by pomyślał, że ubrania, a do tego używane mogą w jakiś sposób zainspirować. A jednak tak się dzieje!Oprócz tego, że od dawna jestem za lumpeksami, jestem też zwolenniczką recyklingu. Często zanim coś wyrzucę (nie mówię o podartej kartce papieru oczywiście) zastanawiam się czy coś mogę z tym zrobić, ponownie użyć. W przypadku ubrań próbuję dać im drugą szansę i je odświeżyć. Uważam, że sklepy z odzieżą używaną w pewnym stopniu pomagają w recyklingu odzieżowym. Oferują rzeczy z drugiej ręki, dzięki czemu wiele nieznoszonych, a czasem nowych ubrań nie trafia na wysypiska. Ja staram się dodatkowo to wspomóc i niekiedy przerabiam ubrania, golę zmechacenia, zaszywam, usuwam plamki, by dać im drugie życie. Czasem naprawdę niewiele trzeba by ze starego, znoszonego ubrania zrobić perełkę. Wiadomo nie zawsze, ale warto spróbować! I to jest jeden z moich priorytetów przy prowadzeniu mojego secondhandu!
Na dziś to tyle o moim sklepie, plan na kolejny rok.. to dalej rozwijać biznes, bo naprawdę, mimo wszystko bardzo lubię to robić! Sprawia mi to ogromną radość i satysfakcję! Cieszę się, że podjęłam tę decyzję i poszłam w tym kierunku! Mam nadzieję, że uda mi się sprawić by mój sklep stał się jedynym w swoim rodzaju w tej branży!

A teraz chciałam zostawić Wam kod rabatowy -50% na zakupy w secondhandzie Inspired! Kod jest ważny do 13.09, a jego hasło to: ankyls. Wyprzedaż nie dotyczy produktów nowych z metkami oraz promocji. Dodatkowo chcę poinformować, że z okazji urodzin sklepu postanowiłam, że część dochodów z wyprzedaży przekażę na cel charytatywny, o którym powiem na Instagramie za kilka dni! 🙂

birthday garden party

Hej!
Z roku na rok, w dniu urodzin zastanawiam się jak to jest, że ten czas leci mi coraz szybciej. Mogłoby się wydawać, że przecież tak nie jest, jednak widzę, że tych kolejnych urodzin nie wyczekuję już tak jak tych zanim uzyskałam pełnoletność. Teraz najchętniej pozostałabym w tym wieku, a czas mógłby stanąć w miejscu. Ale co poradzić, kolejny rok za mną i w dniu 27-ego sierpnia stałam się 24-latką!

Zazwyczaj urodziny obchodzę na spokojnie, wśród najbliższych i w tym roku było podobnie, z tym, że w nieco większym gronie. Postanowiłam zrobić grilla, zaprosić również dobrych znajomych i spędzić razem czas w ogrodowej altance, korzystając z ostatnich chwil lata. Niestety w dniu, w którym postanowiłam wyprawić urodziny, pogoda wyjątkowo nie dopisywała. Zrobiło się chłodno, pochmurnie, a momentami nawet popadało. Na szczęście to nie przeszkodziło nam w dobrej zabawie! Jak dobrze było posiedzieć ze wszystkimi na świeżym powietrzu. Moi rodzice i znajomi mnie nie zawiedli, sprawili, że to była udana urodzinowa impreza i świetny wieczór. Aż żałuję, że nie przygotowałam jeszcze więcej jedzenia i nie posiedzieliśmy do samego rana! W każdym razie, mam nadzieję, że moim gościom też się podobało! Na pamiątkę zostawiam trochę zdjęć z tamtego dnia 🙂



Przez natłok różnych spraw, moje przygotowania do tej imprezy zaczęłam właściwie tego samego dnia, w którym była, ale o dziwo niemal ze wszystkim wyrobiłam się na czas. Zrobienie zakupów, sprzątanie, przygotowanie jedzenia, dekoracji i jeszcze siebie na koniec. A po drodze kilka przygód, jak na przykład potłuczenie wazonu (w drobny mak) i zbieranie szkła przez jakieś 30 minut, na kilka godzin przed imprezą!

Nie jestem zbyt dobra w organizacji czasu, a tym bardziej imprez, ale tym razem mimo wszystko byłam z siebie zadowolona. Jeśli chodzi o dekoracje, które widzicie na zdjęciach to kupiłam je w Kiku i Pepco. To były spontaniczne zakupy, bo początkowo nie planowałam jakość specjalnie dekorować altanki, ale później pomyślałam, że balony i urodzinowy napis to dobry pomysł, a kaktusowe talerzyki i czerwone kubki były wygodnym rozwiązaniem, które pozwoliło mi zaoszczędzić sporo czasu, bo nie musiałam tyle zmywać! Fajnie, że teraz w sklepach można znaleźć tyle gadżetów na takie okazje.

Na sam koniec chciałabym podziękować za wszystkie życzenia, osobiste, czy też na moich profilach w kanałach społecznościowych i w wiadomościach prywatnych, bardzo mi miło i oby życzenia się spełniły! 🙂

A Wy kiedy macie urodziny? Obchodzicie je w jakiś szczególny sposób?

weekendowy vlog!

Witajcie!
Jak po tytule wpisu widać.. wracam do nagrywania! Mam nadzieję, że tym razem na dłużej. W dzisiejszym vlogu będzie moja letnia codzienność, trochę lumpeksowych zakupów i stylizacji, pyszne jedzenie i koncert na który się wybrałam. Vlog nakręciłam równy tydzień temu! Także zapraszam do oglądania mojego pierwszego, sierpniowego weekendu!

Z góry przepraszam za chaos na vlogu, dawno nie nagrywałam, a mój aparat płatał mi figle! Gubił ostrość, zawieszał się i urywał filmiki w trakcie nagrywania. Ale jakoś dałam radę i zdeterminowana nagrałam tego vloga!


Lubicie takie vlogi ukazujące codzienność? 🙂

sierpniowa dziewczyna

Witajcie w sierpniu!
Ten miesiąc zdecydowanie należy do moich ulubionych. I pomimo upałów jakie teraz mamy ogromnie się cieszę, że w końcu nadszedł. Dlaczego lubię sierpień? No cóż, pierwszą sprawą jest to, że mam urodziny w tym miesiącu, drugą, że wciąż trwa lato, a trzecią, że zazwyczaj w tym miesiącu mam najwięcej pomysłów i energii.

Czy planuję coś szczególnego na ten miesiąc?
Raczej nie, oprócz większej ilości pracy… (brzmi nudno), po dwóch tygodniach urlopu, który sobie zrobiłam w lipcu teraz mam sporo do nadrobienia. W dodatku moja współpracownica również wyjeżdża na dłuższy urlop, więc teraz będę robić za dwie osoby (jak nie trzy!). Chciałabym wziąć się za mały remont w sklepie, ale tu już wszystko zależy od tego czy uda się wygospodarować na to parę groszy i chętnych do pomocy. Moi niezawodni bliscy zazwyczaj są chętni, jednak ciężko zgrać się w czasie. Zobaczymy! Oprócz tego przydałoby się zrobić jakieś większe porządki w moim otoczeniu, a zwłaszcza w szafie. Wypadałoby wymienić trochę garderoby!

Jako, że ze mnie sierpniowa dziewczyna to chciałabym w tym miesiącu więcej czasu poświęcić sobie. Wspominałam już o tym i w końcu mogę znaleźć ten wymarzony czas dla siebie i swoich hobby. Muszę odrobinę lepiej się zorganizować i uda mi się zająć rzeczami, których dawno nie robiłam. Tyle tego jest! Nie wiem od czego zacząć najpierw. Domowe SPA, czytanie książek, przeróbki ubrań… Może wywołać zdjęcia z wczasów i zrobić albumy? A może w pierwszej kolejności posegregować je na laptopie i wstawić na bloga? 🙂

A Co u Was słychać? Jakie plany na sierpień? Już po urlopach czy dopiero zaczynacie? 🙂
Życzę Wam udanego sierpnia!

zachód słońca

Czy u Was też dzisiaj był taki ładny zachód słońca? U mnie do takich się zaliczał. Zresztą, ostatnio co trochę można podziwiać ładne zachody, zarówno te mniej jak i bardziej malownicze. A ja jestem jedną z tych osób, które uwielbiają patrzeć na zachodzące słońce. To mnie relaksuje, uspokaja i wprawia w dobry nastrój. Ahh, zdecydowanie uwielbiam, gdy niebo na koniec dnia staje się pomarańczowe!


Kilka dni temu wieczór zapowiadał się tak fajnie, że nie mogłam nie skorzystać z możliwości małego wypadu nad Zalew Sulejowski, właśnie, żeby po prostu posiedzieć i popatrzeć na zachód słońca. Po moich ostatnich wyjazdach nadal nie czuję się tutaj w pełni obecna, myślami ciągle jestem gdzieś w podróży, dlatego ogromnie cieszę się, że mieszkam w pobliżu miejsca, które widzicie na zdjęciach.


bluzka, torba-Secondhand | buty-Converse | zegarek-Daniel Wellington

W każdej chwili mogę wsiąść w auto, pojechać tam, żeby poczuć choć namiastkę tego co podczas moich podróży. Mimo to, że woda w tym miejscu nie nadaje się do kąpania, jej zapach również nieco odstrasza to wciąż lubię podziwiać tam zachody słońca, bo przypominają mi te, które widuję na moich dalszych wyjazdach 🙂

A Wy macie takie miejsce w pobliżu, gdzie możecie wyskoczyć i przez chwilę poczuć jak na wyjeździe? 🙂

PS. W najbliższych postach będzie o moich ostatnich podróżach! Do zobaczenia!

przerwanie rutyny i chwila dla bloga

Dobry wieczór!
Nim się obejrzałam zaczęło się lato i zaliczyłam swój upragniony urlop! Ten czas tak szybko pędzi, że nie wiem kiedy to minęło. Dopiero wczoraj mogłam na spokojnie usiąść w swoim pokoju i się rozpakować! A W planujecie swoje urlopy, czy jesteście już po? A może nadal się uczycie i macie dłuższe wakacje? Przed chwilą przeglądałam archiwum mojego bloga i zaczęłam zazdrościć samej sobie, tej sprzed paru lat, kiedy lato było tak beztroskie, pełne ciekawych dni. Nie mówię, że teraz jest źle, ale wiecie o co chodzi, mniej obowiązków, więcej wolnego czasu. Tak bardzo za tym zatęskniłam!

Teraz codzienność wygląda inaczej niż kiedyś, najpierw praca, później jakieś ogarnianie domu czy innych spraw, czasem jeszcze praca po godzinach (w moim przypadku to już chyba uzależnienie), a jak już się to wszystko skończy to najchętniej przesiedziałoby się wieczorem z bliskimi lub przed telewizorem oglądając jakieś filmy i programy, żeby nieco odetchnąć.

Dziś akurat spędzam czas przed laptopem zamiast siedzieć na pogaduchach, bo wypadałoby w końcu wygospodarować w codziennym grafiku chwilę wolnego (i odrobinę motywacji) dla bloga i innych moich pasji. No właśnie, za tym chyba tęsknię najbardziej, a nie potrafię się tak zmotywować jak robiłam to w tamtych szkolnych latach. Patrząc na stare wpisy, momentami z zażenowaniem, ale z uśmiechem na twarzy dochodzę do wniosku, że nie mogę tak rezygnować ze swoich pasji na rzecz tej rutynowej codzienności. Tym bardziej, że znów potrzebuję odskoczni, która pozwoli mi zająć myśli czymś pozytywnym, urlop w tym pomógł na trochę, ale pasje, które poszły w odstawkę mogłyby utrzymać efekt na dłużej 🙂

Także i Was zachęcam do przerwania rutyny i chwili na odwiedzenie mojego bloga!

Miłego wieczoru życzę!

wiosna pełna kwiatów

Witajcie!
Jaką piękną mamy wiosnę! Można napisać, że po części to nawet lato! Z dnia na dzień natura przebudziła się do życia, pojawiły się pączki i bum, zrobił się prawdziwy wysyp kwiatów, na drzewach, krzakach, w trawie. W końcu wszędzie się zazieleniło. To zdecydowanie wprawia w cudowny nastrój, a jeszcze jak się spojrzy za okno i widzi się tyle kolorów na kwitnących roślinach to, aż oczy się świecą! Nie wiem jak Wy, ale ja kocham tę porę.


Wiosna to wspaniały czas, zwłaszcza gdy wygląda tak jak w tym roku. Mogłabym cały czas przebywać na zewnątrz, spacerując, fotografując, podziwiając naturę, która tak kojąco i inspirująco na mnie działa. Ta wiosna pełna kwiatów sprawiła, że naładowałam się sporą dawką pozytywnej energii, której tak bardzo mi było trzeba. Ostatnio przechodzę przez dość trudny dla mnie okres niepowodzeń w różnych dziedzinach życia, ale przez to, że dzieje się to podczas tej kolorowej i słonecznej wiosny, to te problemy poniekąd zeszły na znacznie dalszy plan. Cieszę się, że mogę zawiesić oko na kwitnących roślinach, bo dzięki temu zapominam o tym co złe i myślę tylko o tym co dobre! Dlaczego taka wiosna nie może trwać przez cały rok? Nie miałabym nic przeciwko!


Na pewno nie zdziwię Was tym, że w następnych postach będzie mnóstwo kwiecistych zdjęć, kocham ten czas, gdy wszystko kwitnie, zresztą nie od dziś wiadomo, że uwielbiam kwiaty, także uprzedzam będzie kolorowo!

A Czy Was tegoroczna wiosna również wprowadza w taki dobry nastrój? 🙂

czy instagram wygryzł blogi? moje obserwacje

Witajcie!
Na początku marca postanowiłam sobie, że znów zacznę regularnie pisać i nadrobię zaległości w blogowaniu, ale na trochę od tego odbiegłam. Powodów jest kilka, a o części z nich po krótce dziś napiszę. Zacznę od tytułu wpisu, no właśnie, czy instagram wygryzł blogi? Jak myślicie? Według mnie w pewnym stopniu tak się stało.

Ostatnio zastanawiałam się nad tym czy blogowanie ma jeszcze jakiś sens. Z moich obserwacji wynika, że teraz, gdy nadeszła era smartfonów częściej zaglądamy na instagram, niż na blogi. Nic dziwnego, telefon mamy zawsze pod ręką, aplikacja jest do tych urządzeń przystosowana, zdjęcia i posty są przejrzyste, na szybko można sprawdzić co nowego słychać u osób, które obserwujemy, tak samo szybko to my możemy coś opublikować. Stylizację dnia, poranną kawę czy ulubiony kosmetyk, dwa zdania pod zdjęciem i gotowe. A blogi? Na nie trzeba poświęcić więcej czasu, którego często nie mamy. Zarówno na tworzenie zdjęć, tekstu jak i na samo ich przeglądanie i śledzenie. Żyjemy coraz szybciej, a więc czy warto pisać bloga, kiedy wszystkim się spieszy? Jeśli tak, to jak ma wyglądać blog, aby zarówno twórca, jak i odbiorca byli zadowoleni? Zaczęły nasuwać mi kolejne się pytania.. Jak często zaglądacie na mojego bloga? Na inne blogi? Czy w ogóle jeszcze je czytacie? Czy wolicie zajrzeć na instagram i przesunięciem jednego palca zobaczyć nowe posty z różnych profili?

instagram @ankyls

Podejrzewam, że mój stary system pisania postów nie do końca był taki zły. Jak tak dłużej pomyślę to teraz, w tym czasie mógłby sprawdzić się bardziej niż kiedykolwiek. Kilka zdjęć, krótki opis, czasem coś obszerniejszego. Ale znów nasuwa się pytanie, czy warto to robić i poświęcać swój wolny czas skoro sporo osób z blogów przerzuciło się na topowe social media? Jak zorganizować bloga, aby z łatwością się go czytało nie tylko w domu przed laptopem, ale również na telefonie? Im więcej o tym myślę tym trudniej znaleźć mi rozwiązanie.

Jednak nadal będę prowadzić bloga, bo pomimo braku dużej ilości wolnego czasu lubię blogować, pisać teksty, a przede wszystkim tworzyć pod nie zdjęcia, albo na odwrót. Muszę po prostu znów zmodyfikować szablon i treści, odrobinę dostosować do obecnych trendów, ale żeby wciąż było po mojemu.


Bardzo mi pomożecie, jeśli odpowiecie na któreś z powyższych pytań. To na pewno mi ułatwi pracę nad blogiem!
Do zobaczenia wkrótce!