spotkajmy się na szafingu!

Kiedy przeprowadziłam się do Warszawy, zaraz na samym początku wybrałam się na szafing, czyli swego rodzaju kiermasz ubrań organizowany przez portal szafa.pl. Mogliście zobaczyć jak to wyglądało tutaj. W tym roku, a dokładnie już w przyszłą sobotę będę mieć okazję znów wziąć udział w tym fajnym wydarzeniu, z tym, że teraz wybieram się do Łodzi!

Napewno Was nie zdziwi to, że zanim otworzyłam swój sklep aktywnie działałam na szafie, sprzedając tam swoje ubrania. Dzięki temu portalowi wprawiłam się w wystawianiu ciuchów na sprzedaż i nabrałam małego doświadczenia w kontakcie z Klientem. Jejku ile to już lat.. prawie 7! Także moja przygoda ze sprzedawaniem ubrań zaczęła się już dawno temu. Teraz na szafie bywam sporadycznie, ale nadrabiam to w moim sklepie, gdzie ubrania wystawiane są non stop! Ale przejdźmy do tematu szafingu!


Otóż, 14-stego października w Łodzi, w klubie DOM od godziny 11:00 do około 16:00 odbędzie się SZAFING, na którym będę wystawiać ubrania na sprzedaż! Trochę swoich, trochę ze sklepu. Jeśli któraś z Was woli zobaczyć sprzedawane przeze mnie ubrania na żywo i jest z Łodzi lub okolic to serdecznie zapraszam na to wydarzenie! Wstęp do klubu dla kupujących/oglądających jest bezpłatny. A swoją drogą jest tu ktoś z Łodzi? 🙂


Jeżeli lubicie secondhandy, używane ubrania goszczą w Waszych szafach nie od dziś to takie wydarzenie jak szafing napewno Wam się spodoba! Ja już nie mogę się doczekać! Spotkajmy się na szafingu!

Klub Dom mieści się na ul. Piotrkowskiej 138/140 w Łodzi.
PS. Która z Was tam będzie? Do zobaczenia! 🙂

wrzesień w zdjęciach

Czas na szybkie, instagramowe podsumowanie poprzedniego miesiąca! Zdecydowanie wrzesień był dla mnie intensywnym miesiącem, szczególnie pierwsza połowa. Miałam naprawdę sporo pracy, a przez to mniej czasu nawet na publikowanie na instagramie, ale jak co miesiąc starałam się pokrótce opisywać co u mnie 🙂


Duża ilość pracy spowodowana była przede wszystkim przeprowadzką mojego sklepu w inne miejsce (wpis). Rozkręcanie i skręcanie mebli, przeniesienie i na nowo urządzanie lokalu. Nie zliczę ile toreb przenieśliśmy, ile rzeczy zostało poskładanych na regałach, ile powieszonych. Ogarnięcie tego wszystkiego było wyzwaniem!


W jeden weekend wyskoczyliśmy do Łodzi. Nie jest to wyczyn mieszkając 50 km od tego miasta, ale fajnie przerwać rutynę w taki sposób. Mieszkaliśmy w hotelu tuż przy Manufakturze, więc głównie to tam urzędowaliśmy, a przy tym jedząc pyszne jedzenie w tamtejszych knajpkach 🙂


We wrześniu spotkałam się ze starą znajomą, z którą wybrałam się do kawiarnii. Zamiast tradycyjnej kawy wybrałam cappuccino matcha. Smakowało dość ciekawie!


Oczywiście wrzesień był pełen wyjść do lasu, na spacery, ale przede wszystkim na grzyby! Prawdziwy wysyp grzybów sprawił, że jeszcze bardziej polubiłam ich zbieranie, ale znienawidziłam obieranie, haha.

Ogólnie pogoda we wrześniu nie była zbyt ciekawa. Było raczej ponuro, chłodno i od początku było dość jesiennie. Wyjęłam z szafy prawie większość ubrań na takie dni. I znów szaro-bure kolory będą przeważać.


W ostatnim tygodniu września prawie codziennie robiłam dziesiątki zdjęć, głównie do sklepu. Nie wiem, kiedy je w pełni ogarnę do publikacji, do tego znajdą się jeszcze jakieś na bloga, żebyście mieli co pooglądać przy kawie 🙂


Przez większość dni września pogoda była w kratkę, ponura wersja jesieni, aż tu nagle pod koniec zrobiło się ciepło i to bardzo! Od razu to wykorzystałam i razem z dziewczynami wybrałyśmy się nad zalew, jak wyżej też wspomniałam zrobić zdjęcia, ale i po prostu, żeby trochę się tym słońcem nacieszyć!


A co u Was? Jak Wam minął wrzesień?
Kto chodził na grzyby?! 🙂

zeszyt pomysłów i inspiracji

Jakieś dwa lata temu, kiedy mieszkałam w Warszawie nabyłam sobie zeszyt w fajnej czarnej okładce, na której widniał złoty, motywujący mnie wtedy napis. Pomysły i inspiracje, które miałam w myślach od razu zaczęłam przelewać na kartki owego zeszytu. Później zaczęłam tworzyć małe listy zadań, krótkie notatki z inspiracjami, hasła motywujące, które pomagały mi realizować pomysły coraz częściej wypisywane w podpunktach jeden pod drugim. Wraz z natłokiem spraw, pracy, obowiązków, powrotu do rodzinnego miasta zeszyt odstawiłam na bok. Mimo tego, że co jakiś czas coś tam zapisywałam, bo nie brakowało mi pomysłów to jednak zaczęło brakować czasu na ich realizację. Jak myślicie czego dotyczyły moje zapiski w tym zeszycie? Oczywiście bloga.

Może wydać się to zabawne, ale tak było. Gdybym nie spisywała pomysłów na stylizacje, zdjęcia, tematów na posty to połowa z nich nigdy nie ujrzałaby światła dziennego, bo po pierwsze mam małą sklerozę, a po drugie swego czasu miałam za dużo pomysłów na raz lub nagły totalny ich brak i wtedy takie notatki pomagały. Z tym zeszytem zaczęłam prowadzić bloga bardziej tematycznie, mniej ogólnikowo, ale teraz widzę, że zaczęłam się ograniczać do pojedynczych podpunktów nie uwzględniając w tym zbytnio moich inspiracji. Zawsze traktowałam bloga jako hobby i odskocznię, nie podchodziłam do niego jak do pracy domowej, którą trzeba napisać tak, a nie inaczej. Teraz widzę, że przez te punkty i wytyczne zapisywane w zeszycie zmienił się mój sposób prowadzenia bloga, co z jednej strony mnie cieszy, a z drugiej zasmuca, bo to hobby nie może stać się obowiązkiem, który nie będzie już tak przyjemny jak wcześniej. Zeszyt pomysłów i inspiracji stał się jak szkolny zeszyt z zadaniami.


Dlatego zamierzam skończyć ze schematami, podpunktami, konkretnymi tematami i datami. To nie do końca moja bajka. Nigdy nie byłam konsekwetna w takich działaniach, a później tylko denerwowałam się, że czegoś nie zrobiłam w odpowiednim czasie. Zazdroszczę osobom, które mają w sobie tyle determinacji, aby punkt po punkcie realizować swoje plany. Ja do takich nie należę. Jednak mimo to, z głową w chmurach, zostanę przy moim zeszycie, ale tylko po to, aby co jakiś czas wpisać do niego niezobowiązujące pomysły i inspiracje, o których nie mogę zapomnieć. Chcę znów działać na blogu, a nie tylko się zastanawiać i to zapisywać. Przecież kiedyś szło mi to dobrze, mało przemyślane wpisy, napisane ”na kolanie” sprawiały mi taką samą radość jak te tematyczne 🙂

Morał z tego taki, że nie ma co się trzymać ścisłego planu, trzeba zbierać pomysły i inspiracje, a kiedy jest chwila wolnego czasu po prostu działać! 🙂

Ciekawa jestem jak często dodajecie wpisy na blogu? Trzymacie się swoich planów czy piszecie spontanicznie?

dwa lata sklepu Inspired

Dziewiątego września sklep Inspired obchodził swoje drugie urodziny! To już dwa lata jak podjęłam decyzję o własnym biznesie i póki co nie zamierzam z tego zrezygnować! Uwielbiam tę robotę, choć bywają upadki to jednak tych wzlotów jest więcej i to one napędzają mnie i sklep. W ubiegłym roku, w rocznicę powstania sklepu opublikowałam post z video, o tym jak wygląda praca przy takim sklepie (wtedy jeszcze samym sklepie online). Dziś będzie tylko informacyjnie, gdyż naprawdę nie miałam czasu na przygotowanie czegoś ciekawego. A wszystko przez przeprowadzkę sklepu stacjonarnego z jednego miejsca do innego. Teraz nieco o tym napiszę 🙂


Jak wiecie ponad rok po założeniu sklepu, przestałam mieścić się z ciuchami w moim pokoju i postanowiłam otworzyć sklep stacjonarny. Z racji małego wyboru w lokalach wybrałam taki, który tylko częściowo spełniał moje oczekiwania, które jak się później okazało nie przełożyły się na poprawę warunków pracy. Lokal, w którym jasna i przestronna część sprzedażowa, blisko ruchliwej ulicy, okazał się nietrafiony. Można powiedzieć, że cena najmu nie była adekwatna do warunków. Oprócz w miare ładnej części dla Klientów zależało mi na dużym i jasnym zapleczu, gdzie będę mogła przygotowywać zamówienia ze sklepu online, a także robić zdjęcia. W poprzednim lokalu tego nie było. Jedynie sztuczne światło i ściany bez okien. Do tego piec, w którym same musiałyśmy palić i z którego ciepło niestety w lokalu niezbyt się trzymało. Po niespełna roku czasu usłyszałam o podwyżce czynszu.

Stwierdziłam, że nie będę negocjować, bo i tak wcześniejsza cena nie była dla mnie odpowiednia. Musiałam złożyć wypowiedzenie. W tym samym czasie szukając na już nowego miejsca, żeby nie krążyć z setkami toreb ciuchów i meblami sklepowymi z kąta w kąt. Udało się. Znalazłam lokal niemal od razu. Mniejszy, mniej przestronny, trochę dalej od ruchliwej ulicy i niespełna 300 metrów od poprzedniego lokalu, za to z dużym i jasnym zapleczem (mam trzy okna!). W dodatku za mniejsze pieniądze. I tak w ubiegłym tygodniu udało nam się w kilka osób, razem z pomocą mojej Kasi, mojego narzeczonego i jego brata, moich rodziców i sąsiada przenieść cały sklep w jakieś trzy dni! Za co bardzo im dziękuję! Kolejne dni to segregowanie ubrań i to też już skończone.

Po niemal roku sprzedaży stacjonarnej stwierdziłam, że sklep online jednak jest dla mnie priorytetem, a sprzedaż w mieście jest przy okazji i dlatego wybrałam lokal, w którym to właśnie zaplecze spełnia moje wymagania. W końcu mogę zacząć naprawiać i przerabiać ubrania na miejscu, robić więcej zdjęć bez gapiów z ulicy, na spokojnie wystawiać ubrania do sklepu online w godzinach otwarcia sklepu, a nie wieczorami w domu. Zaczynam normalnie funkcjonować. A moje zaplecze to moje biuro, to na którym najbardziej mi zależało. Mam nadzieję, że teraz wreszcie uda mi się rozbudować sklep internetowy w taki sposób, w jaki od początku planowałam!

Na koniec chciałam podać Wam kod rabatowy -20% na zakupy w sklepie Inspired, hasło to ”bday” , będzie ważne do 15.09! Jeśli ktoś go użyje dodatkowo dostanie mały urodzinowy upominek do zamówienia! Wiem, że niektóre z Was to stałe Klientki sklepu i tutaj również i Wam chcę podziękować za zakupy! Dla Was wybieramy ubrania! 🙂

Cieszę się, że moja praca to moja pasja i nawet jeśli będę mieć chwile zwątpienia to nie zamierzam się poddawać!

sierpień w zdjęciach

I jak co miesiąc, znów wpadam z postem z instagramowymi kadrami z sierpnia. Tym razem trudniej było mi ten wpis przygotować, bo nie wiedzieć czemu przestały mi się zapisywać zdjęcia, które publikowałam na instagramie. Mniejsza z tym. Znów narobiłam sobie zaległości.. ah, ale co poradzę, że czas tak szybko mi ucieka na robieniu innych rzeczy. Ale przejdźmy do sierpniowych kadrów, które mniej więcej je przedstawiają 🙂

Na sierpień miałam trochę postanowień, niestety nie wszystkie udało mi się zrealizować. Jednak ważne sprawy, które trzeba było rozwiązać, załatwiłam do końca miesiąca. Na przykład przeprowadzkę sklepu. To był mój główny cel na sierpień i udało mi się go zrealizować!


Kilka razy udało mi się wyskoczyć na szybki spacer czy też smoothie w trakcie pracy. Jak dobrze, że mój sklep zarówno wcześniej jak i teraz znajduje się blisko galerii i parków!


No tak, oczywiście zdjęcia z kawą i kawy to u mnie już klasyk. Picie kawy czasem nawet trzy razy dziennie znów wpisało się w moją codzienność, z czego wcale nie jestem zadowolona.. ale ja tak uwielbiam jej smak! A najlepiej smakuje na zewnątrz. W ogrodzie, w kawiarnii, wśród drzew, na świeżym powietrzu. Ah!


W sierpniu wybrałam się kilka razy do Piotrkowa. Raz na spotkanie ze znajomymi, z którymi wybrałam się do jednej knajpki ”Zielona Oliwka” znajdującej się przy Piotrkowskim Rynku. Zjadłam tam przepyszny deser!


Tak jak wcześniej wspomniałam w sierpniu podjęłam decyzję o przeprowadzce sklepu, więc musiałyśmy zacząć przygotowywać się do przeniesienia. Spakować setki ubrań, jednocześnie realizując na bieżąco zamówienia i pracując przy nowych dostawach. To był ciężki czas, ale dałyśmy radę!

Ogólnie sierpień minął mi całkiem przyjemnie, choć było kilka słabych momentów, które lekko dołowały. Jednak motto śmiej się każdego dnia (nawet jeśli był kiepski) ciągle mi towarzyszyło 🙂


W ostatni sierpniowy piątek znów odwiedziłam Piotrków, tym razem wyskoczyliśmy na sushi! Smakowało świetnie. Zresztą tam zawsze sushi bardzo mi smakuje. Jedno z moich ulubionych 🙂


W dzień moich urodzin razem z Dawidem zrobiliśmy sobie małą wycieczkę do Sulejowa. Pogoda była w kratkę, ale akurat na czas wypadu do Podklasztorza wyszło słońce. Byłam tam pierwszy raz i nawet mi się podobało!


I to tyle jeśli chodzi o sierpień. Pewnie znalazłabym więcej fotek w telefonie, ale wciąż skupiam się na tych instagramowych. Choć.. przez problem z zapisem chyba będę musiała coś zmienić. Zobaczymy.

Szkoda, że sierpień tak szybko mi zleciał. Teraz czuję całą sobą, że idzie jesień. Nieprzygotowałam się na to! A co u Was? Jak Wam minął ostatni miesiąc? Robiliście coś ciekawego? 🙂

birthday girl

Weekend minął mi szalenie szybko i zdecydowanie żałuję, że nie trwał odrobinę dłużej, bo nie wyrobiłam się w czasie z moimi początkowymi planami. W tym roku moje urodziny wypadły w niedzielę, więc planowałam wybrać się gdzieś na weekend z moim facetem lub zrobić grilla dla najbliższych znajomych i rodziny. Jednak wyszło inaczej, ale równie dobrze. W piątek skoczyliśmy ze znajomymi na sushi, a sobotę spędziłam z najbliższymi, za to w niedzielę wyskoczyliśmy na kilka godzin na małą wycieczkę, lecz nie o tym teraz 🙂

W tej chwili chciałam pokazać kilka zdjęć sukienki jaką miałam na sobie w moje urodziny! Sukienka o pięknym wzorze w kwiaty, z ciekawymi sznurkami zakończonymi perełkami. Zdecydowanie w moim guście!

To ciekawe wiązanie przy sukience powinno nosić się z tyłu (tak było pokazane na zdjęciach w sklepie), ale zdecydowanie bardziej podoba mi się na przodzie! I jest wygodniejsze przy opieraniu się 🙂

sukienka-Shein | torebka-prezent | buty-czasnabuty.pl | okulary-Pepco

Jak już zrobiło się tak ogrodowo za sprawą kwiatów i scenerii, to od razu pokażę mój urodzinowy tort, który zamówiłam u kogoś znajomego. To był strzał w dziesiątkę! Oszalałam na punkcie tej bezy z owocami, miętą i kremem. Pokochałam smak tego torta i cieszę się, że mogłam poczęstować nim moich najbliższych 🙂

Dziękuję za wczorajsze życzenia na instagramie! 🙂

daily look: pudrowa sukienka

Cześć!
Dziś jestem tutaj na szybko, z kilkoma zdjęciami stroju prosto z telefonu. Było mało czasu na pstrykanie aparatem (nad czym ubolewam), ale pomyślałam, czemu by nie wstawić raz innych, a co mi tam! Tym bardziej, że przedstawiają jeden z moich letnich strojów na co dzień.

Miałam na sobie pudrową sukienkę zamszową z Shein. Do tego szara torebka z Dresslily i białe tenisówki.


Następne ujęcia tej sukienki na pewno pojawiają się na zdjęciach z aparatu, bo uwielbiam ją nosić i dość często mi się zdarza ją zakładać! Więc nie braknie z nią innych stylizacji 🙂

lipiec w zdjęciach

Kolejny letni miesiąc za nami. Lipiec minął mi w oka mgnieniu, choć nie był już tak intesywny i ciekawy jak czerwiec to jednak minął mi równie przyjemnie! Jak zawsze starałam się dodawać na instagram chociaż jedno zdjęcie dziennie, ale czasem nie miałam weny, aby zrobić jakieś nowe, więc pojawiały się także fotki z czerwcowych wyjazdów. A teraz zapraszam na te lipcowe i krótkie podsumowanie miesiąca! 🙂

Powrót do pracy okazał się dość trudny, bo nieco się rozleniwiłam na wyjazdach, ale przyznam, że moje poczucie obowiązku spędzania czasu w sklepie wraz z lipcem szybko wróciło. Poniżej zdjęcie stroju zrobione w sklepie!

IMG_20170704_134352_506e
W lipcu zaczęła się moja typowa codzienność, poranna kawa, praca przy laptopie. Mimo picia kawy i tak po południu bywałam senna, a do pracy brałam się, wtedy gdy zachodziło słońce i robił się wieczór 🙂

4
Czasem udawało mi się przerwać rutynę i gdzieś wyskoczyć! Spacer na Niebieskie Źródła lub wypad na sushi do Piotrkowa umiliły mi zwyczajny tydzień!

8

IMG_20170710_225025_595
Jednego weekendu wybraliśmy się też na przejażdżkę rowerową po lasach i łąkach. Choć jestem raczej krótko dystansowa to tamtego dnia zrobiliśmy jakieś 5km. Może następnym razem będzie 10km? 🙂

7
Zdarzało się, że wracałam do domu w kiepskim humorze, mojego faceta nie było, więc na pocieszenie spieszył mój piesek! Od razu uśmiech wracał na moją twarz. Kochana Didi! 🙂

IMG_20170720_214750_160euu
I jak co miesiąc nie brakowało zdjęć typu flatlay! To już moje uzależnienie! Nowy zakup, poranna kawa, praca przy sklepie Inspired lub stylizacja. Jedno z moich zdjęć znalazło się na profilu Glamour! Ale mi miło! 🙂

flat
W końcu udało mi się na spokojnie spotkać z Martyną. Oj dawno nie miałyśmy okazji tak pogadać i spędzić razem trochę czasu. Mam nadzieję, że niedługo znów się spotkamy!

9
W lipcu nie brakowało też grillowania. A to u mnie, a to w gościach. Kiedy tylko dopisywała pogoda! 🙂

13
Jedne z najpiękniejszych róż jakie widziałam! Niestety bukiet nie był dla mnie, a dla mojej mamy! Spodobał jej się tak samo jak i mnie. Te róże chyba wygrały z czerwonymi!

12
I jak co miesiąc nie brakło jakiegoś wypadu w dalsze rejony. Pod koniec lipca musieliśmy jechać do województwa lubuskiego, do miejscowości Gościm. To totalny koniec świata, ale jaki ładny! 🙂

11

10
Ostatniego dnia lipca rozłożyłam się na tarasie, z orzeźwiającą wodą i gazetką, żeby się odrobinę odprężyć po pracy. Upał był nie do zniesienia, ale lepszy upał niż zimno, więc tak sobie siedziałam i cieszyłam się latem 🙂

15
A Wam jak minął lipiec? 🙂

Koniecznie podajcie swoje loginy na Instagramie- tak jak wspominałam niedawno, chętnie do Was zajrzę!

zmaganie się z przeciwnościami

Dziś piszę ten wpis przerywając serię postów z podróży, bo nie idzie mi systematyczne pisanie, chyba tak samo jak Wam czytanie moich wypocin. W ostatnim czasie, choć działo się wiele dobrego, (za co jestem ogromnie wdzięczna losowi) to jednak pomiędzy tymi wszystkimi wyjazdami, czasem spędzonym z moim facetem, zaręczynami, to bywało też trochę ciężko, przykro i męcząco. Każdy z nas na co dzień musi zmagać się z przeciwnościami jakiekolwiek by one nie były. Tak już bywa.

DSC_3696ed

Zauważyłam pewną zależność, która strasznie podcina mi skrzydła. Zawsze kiedy coś bardzo lubię, spędzam przy tym dużo czasu, staram się oddać całą siebie w tym co robię i gdy na tym mi zależy, nagle po jakimś czasie przestaje mi to wychodzić. I mimo moich usilnych starań to wszystko się burzy. Najpierw zwalam winę na różne czynniki, a później obwiniam tylko siebie. Pracuję nad tym, żeby było lepiej, ale brak efektów w celach, które sobie wyznaczam sprawia, że tracę chęć na dalsze działanie. Oderwanie się od tego, drzemka, udanie się na spacer do lasu, na wczasy nie sprawią, że przestanę się zadręczać. To tylko chwila wytchnienia. Zaczęłam wchodzić na drogę ciężkich decyzji, które nie dają mi spać po nocach, a do tego tracę wiarę w to co robię, zastanawiam się co robię źle, że jest inaczej niż być powinno. Nie byłabym sobą, gdybym sobie odpuściła raz na jakiś czas narzekanie. W końcu jestem takim samym człowiekiem, jak każdy inny, śmieję się i płaczę. Więcej jest tych pozytywnych momentów i to nimi wolałabym się dzielić, ale te gorsze są nieuniknione i trzeba umieć się z nimi rozprawić. Mi dziś pomogło napisanie tych słów tutaj na blogu. Który od wielu lat jest dla mnie pamiętnikiem, może tylko w nieco innej formie niż wcześniej 🙂

Będę się mocno starać, aby nie poddać się w tej chwili zwątpienia i dobrze przebrnąć przez moje życiowe rozterki. Wypadałoby coś zmienić, lecz póki co najlepiej wychodzi mi chwytanie tych małych, ale przyjemnych chwil, docenianie ich i cieszenie się nimi na zapas. Chyba tylko one mnie jeszcze podtrzymują w tym wszystkim co robię!

DSC_3685ee
Cieszmy się z małych rzeczy, by lepiej szła nam walka z przeciwnościami! 🙂

czerwiec w zdjęciach

Czas na podsumowanie poprzedniego miesiąca w insta kadrach! Oj, niewątpliwie czerwiec był dla mnie fajnym i niezapomnianym miesiącem! Sporo się działo i teraz w skrócie postaram się to przedstawić! 🙂

Czerwiec zaczął się dość pogodnie, a wiadomo, że jak za oknem jest słonecznie to i nastrój lepszy!

19578244_1995558727136197_1683121747_n
Na początku czerwca wybrałam się na osiedle bloków, na którym kiedyś mieszkałam. Nie mogłam się nadziwić jak pięknie jest tam o tej porze, gdy kwitną głogi. Szczerze? Nie pamiętałam tego widoku z dzieciństwa!

19723926_1995558550469548_109207386_o
W pierwszy weekend pojechaliśmy na wesele do mojej dobrej znajomej. Przyjęcie odbyło się niedaleko Kielc. W dniu wyjazdu jeszcze musiałam kupić buty, bo żadne z moich nie pasowały do sukienki jaką wybrałam (typowe).

czerw1

19747980_1995560437136026_121186447_o
Zdecydowanie poczułam lato. Najchętniej codziennie jeździłabym na wieś i co rano piła truskawkowe smoothie!

czerw2

Czerwiec to był też mój urlopowy miesiąc. Postanowiłam go wykorzystać na maksa i w ciągu dwóch tygodniu odwiedzić dwa kraje! Punkt wypadowy oczywiście z Lotniska Chopina w Warszawie.

19849159_1995560463802690_1418140481_n
Pierwszy przystanek podróży to Włochy i wybrzeże Amalfi, o czym już mogliście trochę poczytać na blogu. To był niesamowity wyjazd pod wieloma względami. Widoki zapierały dech w piersiach! To miejsce do którego napewno wrócę i to z ogromną przyjemnością!

czerw4
Właśnie w Ravello, w dniu 14.06.17r. ja i Dawid zaręczyliśmy się! Ahh to było do przewidzenia, że mój facet coś knuje. Przepraszam, że dzielę się tutaj tą informacją dopiero teraz! Chcieliśmy się najpierw tym wydarzeniem nacieszyć sami, z rodziną i bliskimi w realnym świecie, a w odpowiednim czasie, gdy emocje odrobinę opadną ogłosić całej reszcie! Także… powiedziałam ”tak” po 5,5 roku związku! <3

19727064_1995561747135895_581880885_o

Dzień po powrocie z Włoch, cała w euforii, ale i małej rozpaczy opuściłam mojego narzeczonego (jejku pierwszy raz tak piszę!) poleciałam razem z moją rodziną w kolejną podróż, na grecką wyspę Korfu.

19749611_1995653880460015_1404641314_o
Moje wczasy w Grecji były zdecydowanie mniej intesywne niż we Włoszech. Tutaj po prostu odpoczywaliśmy, plażując lub opalając się przy basenie, trochę spacerując, jeszcze mniej zwiedzając.

czergr
Plaża w miejscowości Sidari nie była strzałem w dziesiątkę, za to widok z niej owszem! Zwłaszcza zarys gór w Albanii, na przeciwnym brzegu niezwykle mi się podobał.

19832790_1995558690469534_1456928384_n
Po tych wszystkich wojażach, wydarzeniach, błogim lenistwie nadszedł czas na powrót do pracy. Miałam sporo do nadrobienia i jedna kawa dziennie nie wystarczała!

czerwk

Co mogę więcej napisać o czerwcu? Był najlepszym miesiącem w tym roku! Tyle dobrego się działo! Niestety było też kilka nieprzyjemnych sytuacji, ale te pozytywne wydarzenia to wszystko zrekompensowały poczwórnie! I zamiast się niepotrzebnie zadręczać, uśmiech prawie nie schodził mi z twarzy! 🙂

czerwkk
A co u Was? Jak Wam minął czerwiec? 🙂