wiosna pełna kwiatów

Witajcie!
Jaką piękną mamy wiosnę! Można napisać, że po części to nawet lato! Z dnia na dzień natura przebudziła się do życia, pojawiły się pączki i bum, zrobił się prawdziwy wysyp kwiatów, na drzewach, krzakach, w trawie. W końcu wszędzie się zazieleniło. To zdecydowanie wprawia w cudowny nastrój, a jeszcze jak się spojrzy za okno i widzi się tyle kolorów na kwitnących roślinach to, aż oczy się świecą! Nie wiem jak Wy, ale ja kocham tę porę.


Wiosna to wspaniały czas, zwłaszcza gdy wygląda tak jak w tym roku. Mogłabym cały czas przebywać na zewnątrz, spacerując, fotografując, podziwiając naturę, która tak kojąco i inspirująco na mnie działa. Ta wiosna pełna kwiatów sprawiła, że naładowałam się sporą dawką pozytywnej energii, której tak bardzo mi było trzeba. Ostatnio przechodzę przez dość trudny dla mnie okres niepowodzeń w różnych dziedzinach życia, ale przez to, że dzieje się to podczas tej kolorowej i słonecznej wiosny, to te problemy poniekąd zeszły na znacznie dalszy plan. Cieszę się, że mogę zawiesić oko na kwitnących roślinach, bo dzięki temu zapominam o tym co złe i myślę tylko o tym co dobre! Dlaczego taka wiosna nie może trwać przez cały rok? Nie miałabym nic przeciwko!


Na pewno nie zdziwię Was tym, że w następnych postach będzie mnóstwo kwiecistych zdjęć, kocham ten czas, gdy wszystko kwitnie, zresztą nie od dziś wiadomo, że uwielbiam kwiaty, także uprzedzam będzie kolorowo!

A Czy Was tegoroczna wiosna również wprowadza w taki dobry nastrój? 🙂

czy instagram wygryzł blogi? moje obserwacje

Witajcie!
Na początku marca postanowiłam sobie, że znów zacznę regularnie pisać i nadrobię zaległości w blogowaniu, ale na trochę od tego odbiegłam. Powodów jest kilka, a o części z nich po krótce dziś napiszę. Zacznę od tytułu wpisu, no właśnie, czy instagram wygryzł blogi? Jak myślicie? Według mnie w pewnym stopniu tak się stało.

Ostatnio zastanawiałam się nad tym czy blogowanie ma jeszcze jakiś sens. Z moich obserwacji wynika, że teraz, gdy nadeszła era smartfonów częściej zaglądamy na instagram, niż na blogi. Nic dziwnego, telefon mamy zawsze pod ręką, aplikacja jest do tych urządzeń przystosowana, zdjęcia i posty są przejrzyste, na szybko można sprawdzić co nowego słychać u osób, które obserwujemy, tak samo szybko to my możemy coś opublikować. Stylizację dnia, poranną kawę czy ulubiony kosmetyk, dwa zdania pod zdjęciem i gotowe. A blogi? Na nie trzeba poświęcić więcej czasu, którego często nie mamy. Zarówno na tworzenie zdjęć, tekstu jak i na samo ich przeglądanie i śledzenie. Żyjemy coraz szybciej, a więc czy warto pisać bloga, kiedy wszystkim się spieszy? Jeśli tak, to jak ma wyglądać blog, aby zarówno twórca, jak i odbiorca byli zadowoleni? Zaczęły nasuwać mi kolejne się pytania.. Jak często zaglądacie na mojego bloga? Na inne blogi? Czy w ogóle jeszcze je czytacie? Czy wolicie zajrzeć na instagram i przesunięciem jednego palca zobaczyć nowe posty z różnych profili?

instagram @ankyls

Podejrzewam, że mój stary system pisania postów nie do końca był taki zły. Jak tak dłużej pomyślę to teraz, w tym czasie mógłby sprawdzić się bardziej niż kiedykolwiek. Kilka zdjęć, krótki opis, czasem coś obszerniejszego. Ale znów nasuwa się pytanie, czy warto to robić i poświęcać swój wolny czas skoro sporo osób z blogów przerzuciło się na topowe social media? Jak zorganizować bloga, aby z łatwością się go czytało nie tylko w domu przed laptopem, ale również na telefonie? Im więcej o tym myślę tym trudniej znaleźć mi rozwiązanie.

Jednak nadal będę prowadzić bloga, bo pomimo braku dużej ilości wolnego czasu lubię blogować, pisać teksty, a przede wszystkim tworzyć pod nie zdjęcia, albo na odwrót. Muszę po prostu znów zmodyfikować szablon i treści, odrobinę dostosować do obecnych trendów, ale żeby wciąż było po mojemu.


Bardzo mi pomożecie, jeśli odpowiecie na któreś z powyższych pytań. To na pewno mi ułatwi pracę nad blogiem!
Do zobaczenia wkrótce!

Wielkanoc

Witajcie!
I już mamy kolejne święta! Wielkanoc nadeszła tak szybko! Znów mamy okazję, aby spędzić czas z najbliższymi, przy wspólnym śniadaniu, obiedzie czy deserze. Choć u mnie przygotowania do Świąt Wielkanocnych są luźniejsze to jednak kilka rzeczy należało zrobić, aby dziś móc świętować przy stole. Jedynie ubolewam nad tym, że pogoda kolejny raz nie dopisuje, brakuje promieni słońca i śpiewu ptaków, ale dobrze, że chociaż śniegu już nie ma!

Tegoroczną Wielkanoc spędzam głównie poza domem, u rodziny, u narzeczonego. Także, jak zwykle jestem w rozjazdach. Ale takie uroki wszelkiego rodzaju świąt. Tam obiad, tu kawa i tak od miejsca do miejsca. Ciekawa jestem jak Wy spędzacie te święta? W domu? U rodziny? A może gdzieś w podróży? 🙂

W każdym razie, pomimo nieprzyjemnej aury za oknem, życzę Wszystkim wesołych Świąt Wielkanocnych! Smacznego jajka i mokrego dyngusa! 🙂

początek marca

Witajcie w marcu!
Już myślałam, że pożegnałam się z moim przeziębieniem na dobre, a tu nie minęło kilkanaście dni, zaczął się nowy miesiąc i znów mnie rozłożyło. Na szczęście tym razem łagodniej, więc chociaż w miarę normalnie funkcjonuję. Wraz z nowym miesiącem przyszło mi sporo nowych obowiązków, także nie ma czasu na chorowanie pod kołdrą, w ciepłym łóżeczku! No dobra, odbijam to sobie przedłużając poranki i wieczory. Zamiast siedzieć przy biurku zostaję z poduszką i kocem w łóżku!


Na marzec zaplanowałam kilka nowości zarówno na blogu jak i w moim sklepie. Jestem w trakcie planowania i ich realizowania. W sklepie już z częścią moich pomysłów wystartowałam, teraz pozostaje mi jeszcze odrobina pracy nad nimi, a jak skończę to od razu biorę się za bloga! Delikatne zmiany w wyglądzie wpisów są już prawie pewne, teraz pozostaje tylko kwestia jakie blogowe szablony są dla Was najwygodniejsze przy przeglądaniu i czytaniu postów? 🙂


A co u Was słychać Kochani? Wszyscy zdrowi? 🙂
Udanego miesiąca!

trochę mnie tu mniej, zamiast więcej

Witajcie,
Tak jak wcześniej wspomniałam luty zaczęłam od przeziębienia, które niestety nie chce mi minąć. Ale co poradzić, taki mamy teraz kiepski czas, że dookoła nas wszędzie unoszą się wirusy i łatwo je złapać. Nadal czuję się nieco osłabiona i przede wszystkim nieswoja. Doszłam do wniosku, że muszę to wyleżeć i nawet wybrałam się do lekarza po antybiotyk, pierwszy raz od kilku lat.

Muszę przyznać, że chorowanie i równoczesne leżenie w łóżku mi nie wychodzi, nie mogę usiedzieć w jednym miejscu! Ciągle bym coś robiła, pracowała zdalnie, pstrykała zdjęcia, wzięło mnie też na sprzątanie, wszystko na raz, akurat wtedy, gdy powinnam się kurować. Postanowiłam, że przystopuję, bo ileż to można kasłać i smarkać. Przeprosiłam się z lekami, kocami, częściowo odstawiłam obowiązki i próbuję wrócić do pełni sił. Dlatego trochę mnie tu mniej, zamiast więcej. Bez obaw, mój plan na luty wobec bloga jest w realizacji 🙂

bluzka, którą mam na sobie pochodzi z secondhandu

Mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku, że nie chorujecie, a jeśli, to też życzę zdrówka!

luty, krótki i intensywny miesiąc

Witajcie!
Jak fajnie, że już mamy luty. Cieszę się na ten miesiąc, bo wydaje mi się, że będzie dla mnie lepszy od poprzedniego. W ubiegłym miesiącu starałam się uporządkować kilka spraw (do tej pory to robię, ale jestem już na finiszu) przez co nie mogłam zająć się wszystkim co sobie zaplanowałam. Wiecie jak to jest jak zaprzątamy sobie czymś głowę i trudno skupić się na tym, na czym byśmy woleli. Ale nie ma tego złego!

Nowy miesiąc zapowiada się fajniej. Luty, choć jest krótki to będzie dla mnie intensywnym miesiącem i wcale nie mówię tutaj tylko o pracy. Wręcz przeciwnie, chodzi mi również o inne zajęcia, bardziej hobbystyczne, robienie zdjęć, oglądanie filmów, a przede wszystkim blogowanie.

Ogólnie ten nowy miesiąc zaczęłam od przeziębienia. Kicham, kaszlę, ale jestem jakoś nadzwyczaj pełna chęci do działania. Luty może okazać się dla mnie przełomowym miesiącem w pewnych kwestiach związanych z tym co robię i może dlatego czuję się taka podekscytowana. Mogę nawet zdradzić jeden sekret… pracuję nad nowym wyglądem bloga! Co prawda minie jeszcze trochę czasu zanim go przedstawię, a pisanie o codzienności, powinno znów stać się dla mnie łatwiejsze. A swoją drogą jakie wpisy chcielibyście tutaj poczytać w lutym?

Przy dobrej kawie, o poranku, bądź przy herbacie wieczorem. Mam kilka postów w wersjach roboczych, także nie zdziwcie się jeśli w lutym będę publikować wpisy z datą wstecz, albo jakieś dotyczące tego co ostatnio obejrzałam, co kupiłam, gdzie byłam i jaką dobrą kawę piłam 🙂

Kończę na dziś, zostawiam zdjęcia z namiastką upragnionej wiosny, do której jeszcze daleko, biorę leki i dalej się kuruję! Muszę szybko wyzdrowieć, bo czeka mnie dużo fajnego do zrobienia w tym miesiącu!

A jakie Wy macie plany na luty? 🙂

to już 8 lat bloga!

Witajcie!
Dziś jest szczególny dzień dla mojego bloga, a także i dla mnie, ponieważ mój blog ma już 8 lat! Jak tak o tym pomyślałam to z jednej strony poczułam się jakoś staro, a z drugiej widzę, że ten blog w pewnym stopniu dorasta razem ze mną. Cieszę się, że podjęłam decyzję o założeniu bloga te 8 lat temu, ponieważ teraz w każdej chwili mogę wrócić do dawnych wpisów i poczytać o tym co kiedyś robiłam, albo zobaczyć jak wyglądałam kilka lat temu i jak zmienił się mój gust! Blogowanie dało (i daje) mi naprawdę sporo frajdy!

Moje miejsce w sieci istnieje już tyle czasu, a ja nadal nie potrafię ukierunkować się na jednolitą stylistkę bloga czy to w pisaniu czy fotografii. Podziwiam osoby, których blogi wyglądają tak niesamowicie spójnie, na przykład za sprawą nieskazitelnej estetyki zdjęć, a także ogólnego stylu wszystkich wpisów. Mogłabym nawet napisać, że od pewnego czasu popadam w kompleksy patrząc na takie blogi, bo widzę jak dużo brakuje mojemu. Mimo wszystko wciąż próbuję, staram się powoli rozwijać w moim własnym stylu blogowania i choć momentami bywam zniechęcona to się nie poddaję. Czuję się zobowiązana po tylu latach blogowania. Nie mogę tak po prostu przestać tu pisać i przede wszystkim przestać być sobą na blogu. Dlatego będę pisać dalej i po mojemu.

Chciałabym, żeby ten blog był takim przytulnym miejscem, do którego zagląda się jak do kawiarni, żeby porozmawiać ze znajomą przy dobrej kawie, o tym co słychać, co ostatnio kupiła w sklepie, gdzie była na wczasach, jak spędziła zeszły weekend czy jakie kosmetyki lub filmy poleca. Miło mi, że niektórzy rzeczywiście w taki sposób traktują mój blog i zostawiają kilka zdań pod wpisami. Dziękuję, że jesteście częścią tego miejsca!

Będę starała się zorganizować na prowadzenie bloga więcej czasu, aby tętnił życiem tak jak kilka lat wstecz i mam nadzieję, że Wy mi też odrobinę w tym pomożecie! Koniecznie napiszcie komentarz: o czym najchętniej czytacie na moim blogu, jakie zdjęcia lubicie oglądać, jakie wpisy chcielibyście zobaczyć? 🙂

w przerwie od pracy

Hej!
Co u Was? Jak Wam mijają ostatnie dni? U mnie po staremu, choć chciałabym móc powiedzieć, że po nowemu, ale niestety nic szczególnego się nie dzieje, w dodatku znów dopadł mnie pech i przez to ogólne zniechęcenie do wszystkiego, ale na szczęście coraz lepiej idzie mi walka z tymi utrapieniami! Kolejny raz dochodzę do wniosku, że nie ma nic lepszego jak zajęcie głowy czymś innym i wyjście z czterech ścian.

Godzinka w kawiarni, pyszny koktajl i latte w przerwie od pracy to dla mnie najlepsza opcja na poprawę samopoczucia, a nawet i całego dnia. Taka miła odskocznia i przerwa w codziennej rutynie 🙂

Najważniejsze by w gorszych chwilach znaleźć w sobie pogodę ducha i kogoś kto ją podziela. Do tego jeszcze kawka i od razu zły humor mija! Chyba wiecie o co chodzi 😉

Przesyłam Wam uściski i do zobaczenia!

the best of 2017

Witajcie!
W ubiegłym roku mocno zaniedbałam bloga, przez co przepadło mi wiele tematów i zdjęć, które chciałam tu pokazać, a jednak mi się nie udało (może to nadrobię?). Niektóre z nich uwieczniały ważne dla mnie chwile z mojego życia, a tymi zawsze się tutaj dzieliłam. Jednak w pewnym momencie z bloga trochę przerzuciłam się na instagrama i to tam udało mi się zachować nieco więcej takich ważnych i miłych dla mnie momentów. Zebrałam zdjęcia, które je przedstawiają i teraz umieszczę je w jednym wpisie! Oto moje najlepsze wspomnienia z 2017 🙂

STYCZEŃ

Zaczęliśmy od pobudki we Wrocławiu, spędziliśmy tam Sylwestra i Nowy Rok. To była moja druga wizyta w tym mieście, było całkiem fajnie, choć trafiliśmy na bardzo chłodne dni i za wiele nie zobaczyliśmy, ale będziemy mieć jeszcze okazję. Jak mi się podobają te wszystkie kolorowe kamienice!

Tamtego stycznia mieliśmy naprawdę niezłą zimę! Przymroziło i nasypało śniegu. W końcu czuć było prawdziwą zimę. Nawet pierwszy raz od wielu lat wybrałam się łyżwy i całkiem dobrze szła mi jazda po tej długiej przerwie.

Uwielbiam białą zimę, zwłaszcza na zdjęciach (nie czuć zimna, haha), akurat kiedy spadł śnieg razem z moją niezastąpioną Olą wybrałyśmy się na zdjęcia do parku. Ale było pięknie! Wpisy z tamtego dnia (tu i tu).

LUTY

Razem z moim facetem wybraliśmy się do Warszawy do hotelu Mariott, oboje lubimy wysokie wieżowce, tzn. widoki z wysokości, więc to była dla nas największa atrakcja wyjazdu! Warszawa z góry prezentuje się świetnie.


Swoją drogą w lutym stuknęło 5 lat odkąd ze sobą jesteśmy. Kiedy to zleciało? Czas pędzi jak szalony! Tyle wspólnych chwil spędzonych razem 🙂

MARZEC

Jeden dzień w marcu był niezwykle ciepły, więc wyskoczyliśmy nad Zalew Sulejowski. Czuliśmy się jak wiosną.  Lód topniał, słońce świeciło, do tego woda, plaża. To był fajny, relaksujący dzień (tutaj wpis).


W marcu zdarzyło się, że kilka razy byłam w Piotrkowie Tryb. Między innymi, robiliśmy tam zdjęcia do kampanii Niveii w jakiej miałam okazję w małym stopniu brać udział (zobacz stylizację).

KWIECIEŃ

Na początku kwietnia wybraliśmy się do Kielc, w odwiedziny do znajomych. Pogoda nam tak wyjątkowo dopisała, więc sporo spacerowaliśmy po centrum. Kielce to jedno z moich ulubionych miast! Zobaczcie wpis z tamtego wyjazdu.


Kolejne wypady, ale bliższe, bo do Spały i Łodzi, na sesje zdjęciowe. Pierwsza razem z Olą, na szybko testowałyśmy nowy aparat, a zdjęcia trafiły na bloga. Druga sesja, bardziej tematyczna do pracy dyplomowej znajomej z ASP.


MAJ

I znów wyjazd do pobliskiego miasta, Pabianic. Z pozoru niezbyt atrakcyjne miasto, które jednak posiada kilka klimatycznych miejsc. Jednym z nich jest hotel Fabryka Wełny, który bardzo mi się podobał!

W maju słońce świeciło coraz częściej. Ten miesiąc dość przyjemnie mi się kojarzy! Uwielbiam majowe zachody słońca, a zwłaszcza w tym miejscu na poniższym zdjęciu!

CZERWIEC

To był zdecydowanie najlepszy miesiąc w 2017 roku. Dużo się działo. Ja i Dawid polecieliśmy do Włoch, na wybrzeże Amalfi do pięknego miasteczka Ravello. Zostawiłam tam cząstkę siebie-jeśli tak to mogę ująć. Po prostu zakochałam się w tych widokach i atmosferze.

W dodatku wróciłam stamtąd jako narzeczona. Powiedziałam mojemu facetowi ”tak” w najpiękniejszym miejscu jakie mogłam sobie wyobrazić! Wpis o zaręczynach znajdziecie tutaj.

Po powrocie z Włoch razem z rodziną poleciałam do Grecji na wyspę Korfu. To był taki typowo wypoczynkowy wyjazd. Całe dnie spędzaliśmy przy basenie lub na plaży, wieczorami spacerowaliśmy po mieście

Podczas pobytu na Korfu wybraliśmy się również na rejs. Do tej pory nie opublikowałam wpisów z tamtego wyjazdu, nie wiem jak mogłam do tego dopuścić, ale bardzo możliwe, że to nadrobię, bo szkoda byłoby nie pokazać takiego miejsca!


LIPIEC

To był miesiąc pełen spacerów, przejażdżek rowerowych i oczywiście grillowania. Po intensywnym czerwcu, nadszedł spokojny lipiec.

Jednego dnia przejechałam niemal pół Polski, aby móc z okna auta zobaczyć małe miejscowości w Puszczy Noteckiej, a także przez chwilę posiedzieć nad jeziorem Solecko. Takie podróżowanie też lubię!

SIERPIEŃ

W sierpniu znów częściej zdarzało mi się odwiedzać Piotrków. A to na sushi z facetam, a to na spotkania ze znajomymi. Znów polubiłam to miasto!

Jako, że jestem sierpniowa dziewczyna, a w moje urodziny dopisała pogoda to znów wybraliśmy się na małą wycieczkę. Tym razem Sulejów. Zjedliśmy obiad w klimatycznej restauracji i spacerowaliśmy po terenie Podklasztorza.


WRZESIEŃ

We wrześniu mój sklep obchodził dwa lata! Na urodziny sklepu również zmieniłam jego lokalizację. To nie była zła decyzja. Dała mi poniekąd nieco więcej możliwości w pracy przy sklepie online.

Jeden weekend spędziliśmy w Łodzi. Na nocleg wybraliśmy hotel Andel’s, aby mieć blisko do Manufaktury. Poszliśmy na zakupy, odwiedziliśmy kilka fajnych restauracji, w których było naprawdę dobre jedzenie!

PAŹDZIERNIK

W październiku udało mi się ponownie odwiedzić Łódź, a także Warszawę. To były kilkugodzinne wypady, ale fajnie było wybrać się tam nawet na trochę i pospacerować po innym mieście niż moje.

Szkoda, że złota jesień trwała tak krótko. Było tak pięknie, kiedy liście zrobiły się kolorowe! Jedna z jesiennych stylizacji (tutaj).

LISTOPAD

To już nieco bardziej ponura wersja jesieni, ta z długimi wieczorami, ale dla mnie był to przytulny czas. Starałam go sobie nieco umilać. Dobra kawka, świece w pokoju. Czasem zdarzyło się gdzieś wybrać.


W listopadzie nie działo się nic nadzwyczaj szczególnego, ale niektóre te najzwyklejsze momenty cieszyły mnie najbardziej. Chwila z gazetą, robienie zdjęć, praca przy sklepie, wyjście do kawiarni.


GRUDZIEŃ

Już na samym początku grudnia spadł śnieg co bardzo mnie ucieszyło! Niestety szybko stopniał. Brakowało mi go na święta, ale dobrze, że chociaż trochę poleżał 🙂

Grudzień jest jednym z moich ulubionych miesięcy, głównie za sprawą świąt. Zdecydowałam się na nagrywanie vlogmasów, aby pokazać tą moją przedświąteczną codzienność (wszystkie vlogi są na moim kanale YT). To było fajne doświadczenie i miło było na koniec roku tak sobie urozmaicić te zwykłe, ale i świąteczne dni 🙂

Ogólnie 2017 nie był dla mnie zbyt dobrym rokiem, z wielu osobistych przyczyn, ale było w nim kilkanaście cudownych i miłych chwil, które udało mi się tutaj pokazać i mniej więcej opisać. Doceniam nawet te najdrobniejsze momenty, które pozwoliły mi się uśmiechać! Jestem wdzięczna za wszystkie te cudowne wspomnienia, jakie przyćmiły te smutniejsze. Oby kolejny rok dał więcej pięknych momentów!

A jak Wam minął 2017 rok? Jakie są Wasze najlepsze wspomnienia? 🙂

Sylwester, Pożegnanie Roku

W końcu nadszedł czas na pożegnanie 2017 roku! Nie wiem kiedy zleciał ten czas, ale cieszę się, że ten rok się już skończy, ponieważ nowy rok jak zwykle zwiastuje coś nowego, a przede wszystkim pojawia się nadzieja, że może być lepiej! I tego Wam życzę na ten nowy rok, niech będzie lepszy od poprzedniego!

Poniżej zostawiam kilka zdjęć jakie zrobiłam w ostatni dzień 2017 roku, czyli w Sylwestra oczywiście 🙂

Niech Nowy Rok przyniesie nam jeszcze więcej dobrego! 

PS. Sylwestra 2017 spędziłam razem z moim facetem, wśród znajomych i mniej znajomych nam osób na małej imprezie organizowanej przez kolegę. Było naprawdę pozytywnie! Fajnie było pogadać, pobawić się i potańczyć z innymi w ten wieczór! A Wy jak spędziliście ostatni dzień roku? 😉