własny biznes, oczekiwania i rzeczywistość

Witam!
Ten miesiąc okazuje się dla mnie bardziej problematyczny niż przypuszczałam. Przeciwności, przeciwnościami, ale i legające w gruzach plany, których nie mogłam realizować na skutek innych, wciąż wypadających niespodziewanych spraw związanych na przykład z moim sklepem.  No właśnie, nie zawsze z własnym biznesem bywa kolorowo i o tym dziś chciałam napisać.

Wiem, że wiele z Was ciekawi to jak to jest prowadzić własny biznes. Szczerze mówiąc na dzień dzisiejszy jeszcze nie potrafię napisać o wszystkich wadach i zaletach, czy też o praktycznych poradach. Ciągle się tego uczę. Zazwyczaj pisałam tylko o tym jak dużo trzeba poświęcać czasu, ile jest przy tym obowiązków i jak mniej więcej wygląda prowadzenie własnego sklepu. Teraz zdecydowałam się napisać o innych kwestiach, które są równie istotne i jeśli planujecie własny biznes to po przeczytaniu tego wpisu być może zastanowicie się nad tym kilka razy więcej. Ja jako osoba zakładająca sobie, że ”nie ma rzeczy niemożliwych” podjęłam się wyzwania jakim jest własna działalność. A wierzcie jest to spore wyzwanie, zwłaszcza dla osób młodych.

Oczekiwania i Rzeczywistość

Prowadzenie własnego interesu to nie tylko siedzenie przy biurku, picie kawy (choć ja tą sobie serwuję prawie każdego dnia) i patrzenie jak pieniądze zarabiają się same. Zobserwowałam, że niektórzy młodzi ludzie i nie tylko zresztą, zakładając swój biznes wychodzą z założenia, że od razu będą z tego kokosy po niewielkim wkładzie pracy własnej. Może i będą, nie możemy zakładać , że nie, ale trzeba mieć świadomość, że często z wejścia nasze oczekiwania zostaną zmiażdżone przez rzeczywistość jaką są wydatki związane z własną działalnością. Jeśli decydujecie się rzucić pracę i zacząć swój interes w młodym wieku, pomyślcie o tym jeszcze raz, bo w to też musimy inwestować własne pieniądze, które być może nawet się nie zwrócą.

Inwestowanie w Interes

Tym samym przejdę do kwestii jaką jest inwestowanie w interes. Ja nie zaczynałam od korzystania z dofinansowania na rozpoczęcie działalności. Miałam trochę swoich oszędności, pomysł na biznes, pomoc ze strony faceta (tworzenie stron) i przede wszystkim wsparcie najbliższych w początkowej pracy. Dzięki czemu już na starcie mogłam sporo zaoszczędzić. Można próbować ciąć koszty, ale czasem się nie da. Pierwsze miesiące mogą być trudne, a my wciąż musimy inwestować, by biznes nie stał w miejscu. Nowy towar musi być, mimo, że nie ma zamówień, reklama, potrzebne sprzęty (w moim przypadku drukarka, waga), później dochodzi kasa fiskalna i oczywiście opłaty z tytułu własnej działalności, które są comiesięcznym wydatkiem. Wtedy zaczynają pojawiać pytania, czy dam radę to utrzymać i czy opłaty i te wydatki mnie nie pochłoną.

Niestety tak jak wyżej wspomniałam z początku, czasem nawet po jakimś czasie własny interes to nie tylko zarabianie. To też inwestowanie i z tym trzeba się liczyć. Jak już uda nam się przebrnąć przez pierwsze wydatki, to później są kolejne, wrzucamy je w rozwój firmy, w lokal, w pracownika jeżeli jest taka potrzeba, a przede wszystkim w opłaty jakie pobierają od nas urzędy. Miałam to szczęście, że stroną zajął się mój facet, w pracy przy ubraniach pomagali mi bliscy i tym samym udało mi się oszczędzić na inne rzeczy. Niektórzy nie mają takiej możliwości.  Niejednego to przytłacza i przyznaję, że i ja jestem czasami przerażona tym jak muszę oddawać większą część ciężko zarobionych pieniędzy innym ludziom. To bywa frustrujące.

Dwa razy więcej pracy

To chyba oczywiste! Pracy jest więcej niż nam się wydaje. Sami jesteśmy sobie szefami, to brzmi zachęcająco, ale pamiętajmy o tym, że początkowo jesteśmy też własnym pracownikiem, księgową, handlowcem, osobą od marketingu, w moim przypadku również sprzedawcą, fotografem, kierowcą. W zależności od branży, tej pracy będzie mniej lub więcej, jednak zawsze przy własnym biznesie jest najwięcej obowiązków. Wszystkie sprawy leżą w naszej kwestii, musimy poświęcać im najwięcej uwagi i czasu, jeżeli chcemy by nasza firma dobrze prosperowała. Nie możemy zaniedbać obowiązków związanych z naszą działalnością, musimy pilnować wszelkich spraw związanych z fakturami, opłatami itd. Można sobie pozwolić na przerwę, oddzielić życie prywatne od firmy,nie mówię, że nie, ale kiedy decydujemy się na własny interes to bywa to trudne, zwłaszcza na początku, gdy chcemy wszystko rozwijać to nasze życie kręci się tylko wokół tego. Do tej pory przyłapuję się na tym, że pracuję 24/24, od rana w siedzę w sklepie stacjonarnym, przygotowuję towar, a po powrocie do domu znów zajmuję się sklepem, ale internetowym. Choć powoli udaje mi się wszystko robić do późnego popołudnia. Jednak często jest tak, że nad reklamą i innymi błahostkami siedzę po nocach. Po co to robię skoro nikt z góry mi za to nie płaci? Bo mam świadomość tego, że własny biznes to dwa razy więcej pracy i wierzę, że w przyszłości to będzie owocować.

Pokonywanie trudności

Własny biznes, albo Cię załamie i z niego zrezygnujesz, albo sprawi, że się zmotywujesz do zrobienia więcej, by się utrzymać na rynku. To nie jest zajęcie dla słabych osób, które boją się walczyć o swoje.  Mimo niektórych spraw, które mnie momentami irytują lub sprawiają przykrość to jednak dzięki swojej działalności stałam się silniejsza i uparta w tym co robię, bez poddawania się. Choć bywa pod górkę to staram się dążyć do celów, które sobie zakładam. Większymi lub mniejszymi krokami, jak tylko potrafię, próbuję pokonywać trudności sama, ale czasem potrzebuję w tym wsparcia bliskich. Zwłaszcza psychicznego, bo największą trudnością do przeskoczenia niekiedy bywamy my sami i nasze przekonanie, że coś może się nie udać, że coś nam nie wychodzi. Pani urzędniczka, którą grzecznie pytamy jak wypełnić wniosek odburkuje nam ironicznym tonem, tak, że wciąż nie wiemy co wpisać w rubrykę, a przecież chcemy dobrze wypełnić dokument, aby nie mieć problemu. Klient, który jest niezadowolony z tego, że jedna z zamówionych rzeczy niespełnia jego oczekiwań i zwraca ją razem z innymi, mimo tego, że zamówienie było starannie przygotowane, a produktu w świetnym stanie. Takich przykładów jest więcej. I wiem po sobie, że czasem ciężko jest zacisnąć zęby, bo odnosimy wrażenie, że niektóre osoby nie traktują nas poważnie, nie wiedzą jak dużo serca, pracy i czasu wkładamy we własną działalność, w te wszystkie czynności, które ją tworzą.


Podsumowując, nie chcę Was zniechęcić, o nie! Chcę tylko podzielić się z Wami moimi obserwacjami i być może pomóc w podjęciu decyzji. Własna działalność gospodarcza to czasochłonny obowiązek, trudne wyzwanie, ale i frajda, jeśli to co robimy sprawia nam radość. Bo gdy tak jest to te wszystkie niezbyt przyjemne kwestie będziemy w stanie pokonać. Te realne strony, które pomijamy w oczekiwaniach co do własnego biznesu uczą nas wielu rzeczy. Od systematyczności, cierpliwości, trzymanie nerwów na wodzy, po oszędność, pilnowanie istotnych spraw, dopełnianie swoich obowiązków i całego mnóstwa innych rzeczy. Jeśli się tego nauczymy to będziemy w stanie sobie ze wszystkim poradzić!

Ten wpis tworzyłam kilka dni! Nie spodziewałam się, że tak dużo napiszę. Mam nadzieję, że mój tekst Wam się spodobał i niektórym przybliży temat jakim jest posiadanie własnego biznesu 🙂

Ktoś z Was ma w planach założyć swój interes?
A może już podjęliście działania w kierunku własnej firmy?

chorowanie i smoothie

Witajcie!
Co u Was? Ja od tygodnia choruję. Po jakimś roku (albo i dłużej) w końcu dopadło i mnie. O tyle dobrze, że męczy mnie jedynie ból gardła, bez gorączki i kataru. Jednak kaszel, który mam jest suchy i żadne syropy i tabletki, czy domowe sposoby nie pomagają. Broniłam się przed pójściem do lekarza, ale chyba będzie konieczny antybiotyk, bo kaszel nie ustępuje. Nie znoszę faszerować się lekami, ale jak trzeba to trzeba.

W każdym razie, to chorowanie po części wychodzi mi na dobre. W końcu zrobiłam sobie tygodniowe wolne od pracy. No prawie, bo zamiast w sklepie siedzę w domu, głównie pod kołdrą, ale w między czasie pracuję. Musiałam też kilka razy wyskoczyć coś załatwić na mieście. Z jednej strony już wariuję od siedzenia w domu, a z drugiej, mam więcej czasu dla siebie. Nie chodzi o długie spanie, bo rzadko mi się zdarza spać do 10, ale o sam fakt, że nie muszę wyskakiwać spod kołdry i się ubierać, malować, jeść w pośpiechu. Moje codzienne tempo po prostu trochę zwolniło i czuję się z tego powodu lepiej!

postbp

postbpp

Dziś postanowiłam przygotować sobie witaminowy eliksir w postaci smoothie. Jak dawno go nie robiłam! Ah, już prawie zapomniałam jak dobrze smakuje banan w takim wydaniu, choć na ogół nie przepadam za tym owocem, ale w smoothie jakoś mi podchodzi. Moje dzisiejsze smoothie składało się z odrobiny wody, 1 banana, 1 kiwi, małego kawałka awokado, a także nasion chia. Pycha!

DSC_8956e

Mam nadzieję, że nie chorujecie tak jak ja!
Pozdrawiam i do zobaczenia ponownie 🙂

co z tą wiosną?

Tęsknię za wiosną, którą pamiętam z dzieciństwa, a nawet sprzed kilku lat. Kiedy to już z samego rana lekkie promienie słońca wkradały się do mojego pokoju, a nieco chłodne powietrze orzeźwiało po wyjściu z domu. Kiedy wszystko stopniowo się zieleniło, kwiaty rozkwitały i zdobiły drzewa przez dłuższy czas. Teraz klimat się mocno zmienił, w kwietniu (bywało, że w maju) potrafi spaść śnieg, ciągle padać deszcz, a krzewy i drzewa co dopiero zakwitnęły już marzną i tracą część kwiatów. Ja się pytam, co z tą wiosną?

DSC_0248ppb

Naprawdę brakuje mi tego łagodnego przejścia z jednej pory roku do drugiej. Zwłaszcza, że uwielbiam podziwiać naturę budzącą się do życia. Lubię chłodny wiaterek, ale gdy nie muszę grubo się ubierać, żeby przy tym nie zmarznąć. Zawsze wraz z końcem marca czy początkiem kwietnia czułam się lepiej, bo robiło się kolorowo i pogodnie, a to sprawiało, że miałam w sobie więcej pozytywnej energii. Teraz jednak czuję się zmęczona i przytłoczona. Mam chociaż nadzieję, że prawdziwa wiosna jeszcze nadejdzie i trochę u nas zostanie 🙂

DSC_0205b

DSC_0210b

DSC_0213b

Na szczęście znajduję drzewa, których kwiaty się trzymają! Bardzo lubię zawiesić na nich oko. Są piękne!

DSC_0230pp  DSC_0207b

DSC_0216pop

Życzę miłego popołudnia i jak najwięcej wiosny! 🙂

dwie inspirujące książki dla kobiet

Witam!
Dziś w końcu mogę napisać o czymś innym niż zazwyczaj. Mianowicie padło na temat dotyczący dwóch książek, które obecnie są moimi ulubionymi i które wciąż podczytuję i przeglądam. Oczywiście pominę już to, że obie mają fajną oprawę i już samo patrzenie na nie zachęca do tego, aby zobaczyć co skrywają w środku 🙂

Od razu zaznaczę, że nie podążąm za modą na te książki, o nie nie. Odkryłam je jeszcze gdy nie były dostępne w naszym kraju i cierpliwie czekałam na ich tłumaczenie (narazie nie mam, aż takiego samozaparcia by przeczytać jakąkolwiek książkę po angielsku). Te książki są ze mną już od jakiegoś czasu, ale dopiero teraz zebrałam się za napisanie o nich. Uważam, że warto, bo jeśli tu jesteście, to zapewne interesują Was podobne tematy co mnie!

ksiazka1

Książka, która jest ze mną dłużej to bestseller pt. ”#Szefowa” napisana przez Sophię Amoruso. Nie będę ukrywać, że to właśnie ona sprawiła, że odważyłam się na założenie własnego biznesu! Pamiętam jak dziś, ile czasu zajęło mi zastanawianie się czy to dobry pomysł z własnym secondhandem, aż tu nagle przypadkiem trafiłam na książkę, którą napisała szefowa sklepu odzieżowego Nasty Gal. Jak tylko ją przeczytałam to dostałam ogromnego kopa do działania. Sophia opisuje w niej drogę jaką przeszła od ”zera do milionera”.

ksiazka2
Pomysleć, że jej wielki biznes zaczął się od sprzedaży używanych ubrań na e-bay’u! Perełki vintage to była jej specjalność. Robiła stylizacje, zdjęcia, a następnie umieszczała aukcje, które cieszyły się ogromną popularnością i to po czasie doprowadziło ją do założenia sklepu, który obecnie zarabia ok. 100 milionów dolarów rocznie! Robi wrażenie! Sama książka nie dotyczy tylko jej historii z życia, dorywczych prac czy tego jak w końcu stała się szefową. Można znaleźć w niej sporo porad dotyczących pracy, fajnych cytatów, które naprawdę motywują! Sophia w swojej książce daje nam masę pozytywnej energii i chęci do spełniania marzeń.

ksiazka3

Druga książka jaka jest pod moją ręką to książka autorstwa Aimee Song pt. ”Pokaż swój styl”. Aimee to blogerka, którą znam z social mediów od dawna i której zdjęcia zawsze mi się podobały. Nie mogłam doczekać się jej książki, która jest poradnikiem dotyczącym.. instagrama! Dokładnie tak. Ale jak wiadomo social media, a zwłaszcza instagram to wielkie narzędzie w wielu dziedzinach. Na przykład pozwala prezentować swoją pracę i pomaga w marketingu. Czytając książkę Aimee patrzymy nie tylko na to, aby poprawić się w robieniu codziennych zdjęć na instagrama, ale również na to w jakim celu chcemy go wykorzystać. Prywatnie, a może do reklamowania swojej działalności? I tutaj znajdziecie zagadnienia jakie są niezbędne w zdobywaniu większej liczby odbiorców. Od tych oczywistych, po te związane z lepszą jakością prezentowanych treści.

ksiazka3pp
Jedno jest pewne, w książce Aimee znajdziecie sporo pięknych zdjęć i porad dotyczących ich robienia telefonem, kadrowania, obróbki, tzw. spójności siatki na instagramie. Oczywiście oprócz tego Aimee pokazuje też swoje stylizacje i opisuje sposób w jaki stara się je prezentować na swoich zdjęciach. To niezwykle inspirująca książka, dla dziewczyn, które lubią ładne zdjęcia i tworzenie na instagramie 🙂

ksiazka3p

Więcej nie będę się rozpisywać, same musicie sprawdzić te książki jeśli jeszcze ich nie czytałyście! Jak dla mnie są to lekkie, inspirujące książki dla kobiet, które tak samo jak ja uwielbiają kreatywnie działać 🙂

A może już czytałyście którąś z książek? Podobały Wam się?

więcej takich dni

W ubiegłym tygodniu, a dokładniej w niedzielę wybraliśmy się nad Zalew Sulejowski. Była tak piękna pogoda, że przez chwilę można było poczuć się jakby na dobre zagościła wiosna! Ahh, tęskniłam za tym. Nawet pozwoliłam sobie założyć ramoneskę 🙂

Błękitne niebo, słońce, woda (co prawda jeszcze dryfował na niej lód) i od razu człowiekowi pojawia się uśmiech na twarzy! Miła odskocznia od tych wszystkich ponurych dni. W taki dzień nie obeszło się bez dużej ilości zdjęć.

zalew-5

zalew-3

Możecie zobaczyć też odrobinę mojego stroju, z wielkim bordowym szalem, który znalazłam w secondhandzie!

zalew-9

zalew-10

zalew-8

Jak to zazwyczaj w weekendy bywa, na ten wypad wybrałam się z moim facetem. W to samo miejsce, w którym razem siedzieliśmy prawie 5 lat temu i również robiliśmy tam mnóstwo zdjęć (mały powrót do przeszłości) 🙂

zalew-7

zalew-2

zalew-6

zalew-4

zalew3a

Niektóre miejsca nad zalewem przypominają mi te prosto znad morza, więc tym bardziej lubię tam czasem jeździć. Chociaż mam bliżej niż nad Bałtyk 🙂

zalew4c

zalew1a

zalew1b

zalew2b

Oby było coraz więcej takich dni! 🙂
Przesyłam Wam moc uścisków i życzę dużo słońca każdego dnia!

godzina w parku w mroźny dzień

Nawiązując do tego o czym pisałam ostatnio, właśnie dziś przygotowałam zaległy wpis przedstawiający niespełna jedną godzinę wyjętą z mojego dnia. Bardzo przyjemną, spędzoną w ładnym miejscu, z aparatem w ręku i w fajnym towarzystwie. To nie zdarza się za często w tej codziennej rutynie.

_dsc4080eb1e

Otóż w ubiegłym tygodniu, razem z moją znajomą Olą wybrałyśmy się na spacer do parku, który znajduje się w pobliżu mojego sklepu. Właściwie jest to jedyny taki duży park w moim mieście, a ja bywam tam naprawdę rzadko, właściwie to nawet nie pamiętam, kiedy byłam tam ostatni raz zimą! Pięć lat? Może więcej. W każdym razie, byłam oczarowana widokami. Wszędzie było tak dużo śniegu, biel aż biła po oczach! Nie sposób nie robić zdjęć w tak pięknej scenerii. Chodziłyśmy w tą i z powrotem, aż zaczęło się ściemniać. Godzina w parku w mroźny dzień to zdecydowanie niezły zastrzyk energii. Powinnam częściej tak wychodzić!

_dsc4070eb

dsc_3667e

_dsc4075e

_dsc4078e
Swoją drogą niedawno wstawiałam na bloga zdjęcia, które robiłam razem z Olą (tutaj), te w tym poście również robiłyśmy wspólnie i to nie koniec, bo mam jeszcze trochę fotek jakie chcę opublikować. Można powiedzieć, że udało nam się stworzyć zgrany duet, niestety nie na długo, ponieważ Ola wyjechała.. Ale i tak ogromnie się cieszę z tych zdjęć, które razem pstrykałyśmy i chciałam za nie kolejny raz podziękować! 🙂

dsc_3671eee

zola

dsc_3696e

Mniej więcej tak wyglądała jedna godzina mojego zwykłego, zimowego dnia. Z pozoru nic ciekawego, ale jeśli chodzi o mnie to nawet i taka forma spędzania czasu bardzo mi się podoba 🙂

małe plany na nowy rok

Hej! Co u Was?
Jak zaczęliście nowy rok? Macie jakieś postanowienia? Ja nowy rok zaczęłam od zmagania się z różnymi przeciwnościami przez co musiałam zrobić sobie małą przerwę na reset. Nie mam też konkretnych postanowień, bo dobrze wiem, że znacznej części z nich bym nie zrealizowała. Od pewnego czasu jestem totalnie niezorganizowana, mimo iż mój organizer bywa w użyciu, to i tak często zdarza mi się pomijać połowę wyznaczonych celi na dany dzień czy miesiąc. Jednak jest coś co sobie zaplanowałam. Przede wszystkim więcej pracy i więcej kreatywnych działań związanych właśnie z pracą, pasjami, a nawet w codziennym życiu. Niestety wraz z nowym rokiem pojawiły się pierwsze przeciwności ku realizowaniu tych planów. Mój laptop przestał ze mną współpracować, działa wszystko oprócz programów, których używam do pracy i blogowania. Przy tym pojawiło się jeszcze kilka drobnych komplikacji i oczywiście wszystko na raz. No cóż, złośliwość rzeczy martwych. Ale nie zamierzam się poddać, będę działać dalej w miarę możliwości 🙂

dsc_2909pp

Choć zaplanowałam sobie, że będę więcej pracować to nie będę skupiać się tylko na tym. Bardziej chcę skupić się na przyjemnych i kreatywnych działaniach w moim sklepie, ale i w codzienności, aby trochę ją urozmaicić, bo w ubiegłym roku popadłam w okropną rutynę. I wiecie co? Doszłam do wniosku, że blogowanie to będzie dla mnie lekarstwo. Ostatnio pisałam rzadziej, bo brakowało mi tematów i czasu na zdjęcia. Zamierzam to naprawić, ale bez planowania i obiecywania sobie i Wam. Po prostu chcę działać po nowemu i po staremu. Czyli jak? Będą posty zarówno tematyczne, jak i te przedstawiające moją codzienność, w końcu to tymi postami zaczęłam blogowanie! Kategoria dailylife musi odżyć! Nie będę działać pod presją czasu, ale chcę pisać na bieżąco nie robiąc sobie zaległości, bo to doprowadza mnie do szału. Zdjęć dużo do publikacji, a na blogu zastój. Tak dłużej być nie może!

dsc_2905p

Poza tym w nowym roku wróciłam też do postcrossingu. Wow, zapomniałam jak fajnie jest wysyłać i otrzymywać pocztówki! Do tego dochodzi kupowanie kartek z widokami czy różnymi obrazkami. To zdecydowanie poprawia mój nastrój. Już nie wspomnę o małych wypadach! Pierwszy dzień nowego roku spędziłam we Wrocławiu i mam nadzieję, że częściej będę mogła robić sobie takie wycieczki. Zdecydowanie to mój plan na nowy rok.

dsc_2911p

To tyle o moich małych planach. Mam nadzieję, że uda się naprawić mojego laptopa i będę mogła wstawić nowe posty z dużą ilością zdjęć, które zrobiłam w ostatnim czasie! Do zobaczenia ponownie 🙂

miejsce do wyrażania siebie

 

Witam!
Końcówka roku, ostatnie miesiące i dni były i właściwie nadal są dla mnie dość pracowite i stresujące. Piszę o tym co chwilę, ale tak to jest, gdy weźmie się na swoje barki własny biznes. Jestem osobą o słabych nerwach, więc są momenty, że stresuje mnie błahy powód, typu dwa dni opóźnienia w wysyłce towaru bądź wystawieniu faktury.

Właśnie dlatego w tym roku totalnie zaniedbałam bloga do czego przyznaję się bez bicia! Siadając przed laptopem, bardziej skupiałam się na moim sklepie online, niż na pisaniu postów, bo w myślach raczej huczało od wymiarów ubrań. Ale, że blogowanie wpisało się w mój styl życia to mimo wszystko chciałam coś publikować. Nadal szukam swojej blogowej (i nie tylko) ścieżki, przez co pojawiły się pewne rozterki. Wraz z nadchodzącym nowym rokiem mam do wyboru dwie opcje, albo wziąć się za nadrabianie zaległości i w końcu pogodzić blogowanie z prowadzeniem sklepu, albo bardziej koncentrować się na sklepie i przestać blogować.

dsc_2455pp

W sumie blogowanie zawsze było dla mnie odskocznią, pasją, miejscem do wyrażania siebie i inspirowania innych, zdjęciami, stylizacjami czy nawet krótkim tekstem. Zauważyłam, że to kształtuje mnie od lat w różnych dziedzinach życia, może w mniejszym stopniu, ale jednak. Szkoda byłoby po takim długim czasie z tym skończyć, bo może jednak ktoś podziela tą pasję razem ze mną, nie jako twórca, a jako obserwator 🙂

Dochodzę do wniosku, że potrzebuję małych zmian, które sprawią, że chęć do wyrażania siebie poprzez blogowanie znów będzie rosła. Niekoniecznie takich związanych z wyglądem i tematyką bloga, te są zbędne w tej chwili. No cóż, nie mogę się poddać, z racji mniejszej ilości czasu czy też liczby komentarzy pod postami. Jeszcze trochę powalczę, bo w końcu to moje własne miejsce w sieci!

A na koniec zapytam, o czym Wy najbardziej lubicie czytać, a co ogądać na moim blogu?

Święta Bożego Narodzenia

W tegoroczne święta jestem w ciągłym pośpiechu. Nawet nie miałam chwili, żeby napisać Wam świątecznych życzeń na blogu. Trzy wigilie, rodzinne obiady, można powiedzieć, że całe dnie spędzam przy stole! Tak to już w święta bywa. Niestety u mnie za oknem nie ma śniegu, przez co nie ma idealnej atmosfery, ale wciąż jest miło, a najważniejsze, że spokojnie i rodzinnie. Święta Bożego Narodzenia to fajny czas, dlatego korzystam z niego i staram się spędzić go jak najmilej wśród moich bliskich, odrobinę odcinając się od sieci. Teraz kończę, zostawiając jeszcze kilka świątecznych fotek z naszą choinką 🙂

dsc_2225e

dsc_2122p

dsc_2247p

dsc_2131pCo do świątecznych życzeń, to chciałam Wam tylko napisać:
Wszystkiego co najlepsze, spełnienia marzeń, zdrowia, szczęścia i jak najwięcej uśmiechu! 🙂

catshhlke

A Wam jak mijają Święta? Mam nadzieję, że spokojnie i pozytywnie! 🙂

praca, a pasja

Mój tegoroczny grudzień znacznie różni się od tych poprzednich. Mam masę rzeczy do zrobienia i nie nadążam ze wszystkim, ten czas chyba przyspieszył! Wspominałam już o tym, że praca przy sklepie pochłania właściwie większość mojego czasu, a przede wszystkim myśli, ale nadszedł czas, żeby przystopować i skupić się też na innych czynnościach. Jak dobrze, że już niedługo święta i będę mogła odpocząć od natłoku spraw i obowiązków. Podejrzewam, że większość z Was również tego potrzebuje!

W ubiegłym tygodniu miałam okazję wyjść z moją znajomą na małe, świąteczne zakupy. Przy tym wyjściu, okazało się, że moja znajoma miała w torbie aparat. Na dworze było chłodno, powoli się ściemniało, ale od razu stanęłyśmy i zaczęłyśmy robić zdjęcia jak szalone. Już prawie zapomniałam jaką frajdę sprawiają takie spontaniczne zdjęcia, robione nie pod kątem pracy. Jejku! Jakto poprawiło mój nastrój! Kiedyś częściej nosiłam przy sobie aparat, więc takich zdjęć było więcej, ale po tej długiej przerwie, to było naprawdę fajne uczucie, robić to ponownie. Mogłabym nawet stwierdzić, że w tamtej chwili oderwałam się od codzienności, zrelaksowałam właśnie podczas pozowania i robienia zdjęć wśród drzew i śniegu. Stojąc przed obiektywem, poczułam się dokładnie tak samo, jak jakieś 5 lat temu, gdy nie przykładałam, aż tak dużej wagi do tego, aby tematyka zdjęć pasowała do danej treści. Zdałam sobie sprawę, że trochę mi tego brakuje, ale prawie z tego wyrosłam. Gdy połączyłam pracę z pasjami, moje podejście do nich się zmieniło. Momentami byłam nimi zmęczona, nie sprawiały mi przyjemności, ale teraz widzę, że trzeba po prostu to wszystko robić z pewnym umiarem. Dobrze jest mieć pracę związaną z pasjami, ale jeszcze lepiej próbować niektóre z tych pasji robić poza pracą, nie myśląc o niej, relaksując się. Bo praca to obowiązek, a pasja to przyjemność 🙂

img_6723ee

A jak to jest u Was? Wasza praca związana jest z Waszymi pasjami? Jak je łączycie?

Co do zdjęć, to jak tylko będę mieć ich więcej to być może wstawię je na bloga. Co Wy na to? 🙂