własny biznes, oczekiwania i rzeczywistość

Witam!
Ten miesiąc okazuje się dla mnie bardziej problematyczny niż przypuszczałam. Przeciwności, przeciwnościami, ale i legające w gruzach plany, których nie mogłam realizować na skutek innych, wciąż wypadających niespodziewanych spraw związanych na przykład z moim sklepem.  No właśnie, nie zawsze z własnym biznesem bywa kolorowo i o tym dziś chciałam napisać.

Wiem, że wiele z Was ciekawi to jak to jest prowadzić własny biznes. Szczerze mówiąc na dzień dzisiejszy jeszcze nie potrafię napisać o wszystkich wadach i zaletach, czy też o praktycznych poradach. Ciągle się tego uczę. Zazwyczaj pisałam tylko o tym jak dużo trzeba poświęcać czasu, ile jest przy tym obowiązków i jak mniej więcej wygląda prowadzenie własnego sklepu. Teraz zdecydowałam się napisać o innych kwestiach, które są równie istotne i jeśli planujecie własny biznes to po przeczytaniu tego wpisu być może zastanowicie się nad tym kilka razy więcej. Ja jako osoba zakładająca sobie, że ”nie ma rzeczy niemożliwych” podjęłam się wyzwania jakim jest własna działalność. A wierzcie jest to spore wyzwanie, zwłaszcza dla osób młodych.

Oczekiwania i Rzeczywistość

Prowadzenie własnego interesu to nie tylko siedzenie przy biurku, picie kawy (choć ja tą sobie serwuję prawie każdego dnia) i patrzenie jak pieniądze zarabiają się same. Zobserwowałam, że niektórzy młodzi ludzie i nie tylko zresztą, zakładając swój biznes wychodzą z założenia, że od razu będą z tego kokosy po niewielkim wkładzie pracy własnej. Może i będą, nie możemy zakładać , że nie, ale trzeba mieć świadomość, że często z wejścia nasze oczekiwania zostaną zmiażdżone przez rzeczywistość jaką są wydatki związane z własną działalnością. Jeśli decydujecie się rzucić pracę i zacząć swój interes w młodym wieku, pomyślcie o tym jeszcze raz, bo w to też musimy inwestować własne pieniądze, które być może nawet się nie zwrócą.

Inwestowanie w Interes

Tym samym przejdę do kwestii jaką jest inwestowanie w interes. Ja nie zaczynałam od korzystania z dofinansowania na rozpoczęcie działalności. Miałam trochę swoich oszędności, pomysł na biznes, pomoc ze strony faceta (tworzenie stron) i przede wszystkim wsparcie najbliższych w początkowej pracy. Dzięki czemu już na starcie mogłam sporo zaoszczędzić. Można próbować ciąć koszty, ale czasem się nie da. Pierwsze miesiące mogą być trudne, a my wciąż musimy inwestować, by biznes nie stał w miejscu. Nowy towar musi być, mimo, że nie ma zamówień, reklama, potrzebne sprzęty (w moim przypadku drukarka, waga), później dochodzi kasa fiskalna i oczywiście opłaty z tytułu własnej działalności, które są comiesięcznym wydatkiem. Wtedy zaczynają pojawiać pytania, czy dam radę to utrzymać i czy opłaty i te wydatki mnie nie pochłoną.

Niestety tak jak wyżej wspomniałam z początku, czasem nawet po jakimś czasie własny interes to nie tylko zarabianie. To też inwestowanie i z tym trzeba się liczyć. Jak już uda nam się przebrnąć przez pierwsze wydatki, to później są kolejne, wrzucamy je w rozwój firmy, w lokal, w pracownika jeżeli jest taka potrzeba, a przede wszystkim w opłaty jakie pobierają od nas urzędy. Miałam to szczęście, że stroną zajął się mój facet, w pracy przy ubraniach pomagali mi bliscy i tym samym udało mi się oszczędzić na inne rzeczy. Niektórzy nie mają takiej możliwości.  Niejednego to przytłacza i przyznaję, że i ja jestem czasami przerażona tym jak muszę oddawać większą część ciężko zarobionych pieniędzy innym ludziom. To bywa frustrujące.

Dwa razy więcej pracy

To chyba oczywiste! Pracy jest więcej niż nam się wydaje. Sami jesteśmy sobie szefami, to brzmi zachęcająco, ale pamiętajmy o tym, że początkowo jesteśmy też własnym pracownikiem, księgową, handlowcem, osobą od marketingu, w moim przypadku również sprzedawcą, fotografem, kierowcą. W zależności od branży, tej pracy będzie mniej lub więcej, jednak zawsze przy własnym biznesie jest najwięcej obowiązków. Wszystkie sprawy leżą w naszej kwestii, musimy poświęcać im najwięcej uwagi i czasu, jeżeli chcemy by nasza firma dobrze prosperowała. Nie możemy zaniedbać obowiązków związanych z naszą działalnością, musimy pilnować wszelkich spraw związanych z fakturami, opłatami itd. Można sobie pozwolić na przerwę, oddzielić życie prywatne od firmy,nie mówię, że nie, ale kiedy decydujemy się na własny interes to bywa to trudne, zwłaszcza na początku, gdy chcemy wszystko rozwijać to nasze życie kręci się tylko wokół tego. Do tej pory przyłapuję się na tym, że pracuję 24/24, od rana w siedzę w sklepie stacjonarnym, przygotowuję towar, a po powrocie do domu znów zajmuję się sklepem, ale internetowym. Choć powoli udaje mi się wszystko robić do późnego popołudnia. Jednak często jest tak, że nad reklamą i innymi błahostkami siedzę po nocach. Po co to robię skoro nikt z góry mi za to nie płaci? Bo mam świadomość tego, że własny biznes to dwa razy więcej pracy i wierzę, że w przyszłości to będzie owocować.

Pokonywanie trudności

Własny biznes, albo Cię załamie i z niego zrezygnujesz, albo sprawi, że się zmotywujesz do zrobienia więcej, by się utrzymać na rynku. To nie jest zajęcie dla słabych osób, które boją się walczyć o swoje.  Mimo niektórych spraw, które mnie momentami irytują lub sprawiają przykrość to jednak dzięki swojej działalności stałam się silniejsza i uparta w tym co robię, bez poddawania się. Choć bywa pod górkę to staram się dążyć do celów, które sobie zakładam. Większymi lub mniejszymi krokami, jak tylko potrafię, próbuję pokonywać trudności sama, ale czasem potrzebuję w tym wsparcia bliskich. Zwłaszcza psychicznego, bo największą trudnością do przeskoczenia niekiedy bywamy my sami i nasze przekonanie, że coś może się nie udać, że coś nam nie wychodzi. Pani urzędniczka, którą grzecznie pytamy jak wypełnić wniosek odburkuje nam ironicznym tonem, tak, że wciąż nie wiemy co wpisać w rubrykę, a przecież chcemy dobrze wypełnić dokument, aby nie mieć problemu. Klient, który jest niezadowolony z tego, że jedna z zamówionych rzeczy niespełnia jego oczekiwań i zwraca ją razem z innymi, mimo tego, że zamówienie było starannie przygotowane, a produktu w świetnym stanie. Takich przykładów jest więcej. I wiem po sobie, że czasem ciężko jest zacisnąć zęby, bo odnosimy wrażenie, że niektóre osoby nie traktują nas poważnie, nie wiedzą jak dużo serca, pracy i czasu wkładamy we własną działalność, w te wszystkie czynności, które ją tworzą.


Podsumowując, nie chcę Was zniechęcić, o nie! Chcę tylko podzielić się z Wami moimi obserwacjami i być może pomóc w podjęciu decyzji. Własna działalność gospodarcza to czasochłonny obowiązek, trudne wyzwanie, ale i frajda, jeśli to co robimy sprawia nam radość. Bo gdy tak jest to te wszystkie niezbyt przyjemne kwestie będziemy w stanie pokonać. Te realne strony, które pomijamy w oczekiwaniach co do własnego biznesu uczą nas wielu rzeczy. Od systematyczności, cierpliwości, trzymanie nerwów na wodzy, po oszędność, pilnowanie istotnych spraw, dopełnianie swoich obowiązków i całego mnóstwa innych rzeczy. Jeśli się tego nauczymy to będziemy w stanie sobie ze wszystkim poradzić!

Ten wpis tworzyłam kilka dni! Nie spodziewałam się, że tak dużo napiszę. Mam nadzieję, że mój tekst Wam się spodobał i niektórym przybliży temat jakim jest posiadanie własnego biznesu 🙂

Ktoś z Was ma w planach założyć swój interes?
A może już podjęliście działania w kierunku własnej firmy?

daily look: pudrowa sukienka

Cześć!
Dziś jestem tutaj na szybko, z kilkoma zdjęciami stroju prosto z telefonu. Było mało czasu na pstrykanie aparatem (nad czym ubolewam), ale pomyślałam, czemu by nie wstawić raz innych, a co mi tam! Tym bardziej, że przedstawiają jeden z moich letnich strojów na co dzień.

Miałam na sobie pudrową sukienkę zamszową z Shein. Do tego szara torebka z Dresslily i białe tenisówki.


Następne ujęcia tej sukienki na pewno pojawiają się na zdjęciach z aparatu, bo uwielbiam ją nosić i dość często mi się zdarza ją zakładać! Więc nie braknie z nią innych stylizacji 🙂

Villa Cimbrone, miejsce jak z bajki

Dziś znów zabieram Was do Włoch! Akurat kiedy u nas nieco się ochłodziło i zachmurzyło, chcę poprawić sobie i być może Wam nastroje zdjęciami z najpiękniejszego miejsca jakie do tej pory widziałam. Ze szczytu góry, gdzie mieszczą się piękne ogrody, a także cudowny widok na morze i horyzont. W tym miejscu co chwilę powtarzałam ”jacie, ale mega!”, zresztą nie tylko ja, bo Dawid był równie mocno zachwycony, a zadowolone twarze innych turystów też na to wskazywały 🙂

A więc przenoszę się i Was znów do Ravello, na samą górę miasteczka, gdzie mieści się Villa Cimbrone, z pięknymi ogrodami i tarasami widokowymi. Miejsce, gdzie można poczuć się jak w bajce, w zupełnie innym świecie.

Wstęp na teren Villi Cimbrone jest płatny i wynosi 7 euro. Chyba można na tym bilecie spędzić tam cały dzień, jeśli ktoś miałby taką chęć. My spędziliśmy tam jakieś dwie godziny z małym hakiem, ale spokojnie można obejść ten teren w ciągu godziny. Według mnie wejście tam jest warte każdego centa, bo na pierwszy rzut oka widać jak dużo pracy trzeba włożyć w utrzymanie tego miejsca na takim poziomie i jaki sztab ludzi musi zajmować się tymi ogrodami, by w tym upale każda roślina pozostała zielona.



Villa Cimbrone to nie tylko ogrody, to także zabytkowe budynki, których początki sięgają XI wieku. Kiedyś należały do zamożnych rodzin, przez chwilę również do pobliskiego klasztoru. Obecnie mieści się w nich hotel i restauracja uhonorowana gwiazdką Michelina.


Wiedzieliśmy już, że oprócz pięknego ogrodu czeka na nas jeszcze niesamowity taras widokowy (terrazzo dell’Infinito). Już sama ”brama” robi wrażenie, a o tarasie nie wspomnę.. po prostu odjęło mi mowę!


Widoki z tego miejsca były obłędne! Kiedy spojrzało się w dół.. wysokość robiła wrażenie. A morze? Wyglądało jakby zlewało się z niebem. Coś niesamowitego!


Po zejściu z tarasu poszliśmy drugą stroną ogrodu. Trafiliśmy tam na urocze miejsce, w którym usiedliśmy i nieco odpoczęliśmy. Ogrody Villi Cimbrone znajdują się jeszcze wyżej niż centrum miasteczka Ravello, przez co upał jest znacznie większy, a miejsce jakie wybraliśmy było idealne na odpoczynek od słońca 🙂


Ogród Villi Cimbrone nie jest aż tak duży jak mogłoby się to wydawać patrząc na zdjęcia, ale jest w nim naprawdę sporo zakamarków, trochę wzniesień, przejść, które sprawiają właśnie takie wrażenie.


Momentami zastanawiałam się czy kręcili tam jakieś filmy, bo niektóre z miejsc idealnie by pasowały do filmowej scenerii! Mi od razu na myśl przyszedł serial ”Gra o Tron”, cały teren ogrodu kojarzył mi się z ogrodami jakie były w Dorn, a budynki przypominały te z Królewskiej Przystani 🙂



Villa Cimbrone to jedno z tych miejsc, do których bez zawahania bym wróciła. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś mi się uda, bo do tej pory żadne inne ogrody nie urzekły mnie tak ten.

Lubicie takie miejsce? Czy ktoś z Was planuje odwiedzić Villę Cimbrone? 🙂

kombinezon na upalny dzień

Dziś zaglądam tu z wpisem dotyczącym stylizacji! Oj, zaniedbałam kategorię poświęconą strojom. Sierpień to najwyższy i dobry czas na to, aby to nadrobić zdjęciami letnich stylizacji. Chcecie zobaczyć ich więcej? 🙂

Miałam na sobie szary kombinezon w drobne kwiatuszki, wykończony koronką. Lekki, przewiewny materiał świetnie sprawdza się w lato. Zdecydowanie ten kombinezon jest idealnym rozwiązaniem na upalny dzień!

kombinezon7

kombinezon1a
Zdjęcia tej stylizacji zrobiliśmy w jednej z malowniczych uliczek miejscowości Ravello, we Włoszech.

kk2

kombinezon9p

kombinezon1aa
Ten kombinezon znalazłam w secondhandzie! Niedawno przypomniałam sobie, że mam w szafie niemal identyczny kombinezon, z takiego samego materiału, lecz o innym wzorze i w niebieskim kolorze, również z lumpeksu. Nawet pokazywałam się w nim na blogu (tutaj) 🙂

kombinezon3

kombinezon
Nie udało mi się znaleźć w żadnym sklepie takiego samego kombinezonu jak mój, ale mam dla Was kilka podobnych propozycji! Ja chętnie przygarnęłabym któryś z nich!

kombinezony2Pudrowy | Z falbanką | Biały w kwiaty

Często nosicie latem kombinezony? 🙂

lipiec w zdjęciach

Kolejny letni miesiąc za nami. Lipiec minął mi w oka mgnieniu, choć nie był już tak intesywny i ciekawy jak czerwiec to jednak minął mi równie przyjemnie! Jak zawsze starałam się dodawać na instagram chociaż jedno zdjęcie dziennie, ale czasem nie miałam weny, aby zrobić jakieś nowe, więc pojawiały się także fotki z czerwcowych wyjazdów. A teraz zapraszam na te lipcowe i krótkie podsumowanie miesiąca! 🙂

Powrót do pracy okazał się dość trudny, bo nieco się rozleniwiłam na wyjazdach, ale przyznam, że moje poczucie obowiązku spędzania czasu w sklepie wraz z lipcem szybko wróciło. Poniżej zdjęcie stroju zrobione w sklepie!

IMG_20170704_134352_506e
W lipcu zaczęła się moja typowa codzienność, poranna kawa, praca przy laptopie. Mimo picia kawy i tak po południu bywałam senna, a do pracy brałam się, wtedy gdy zachodziło słońce i robił się wieczór 🙂

4
Czasem udawało mi się przerwać rutynę i gdzieś wyskoczyć! Spacer na Niebieskie Źródła lub wypad na sushi do Piotrkowa umiliły mi zwyczajny tydzień!

8

IMG_20170710_225025_595
Jednego weekendu wybraliśmy się też na przejażdżkę rowerową po lasach i łąkach. Choć jestem raczej krótko dystansowa to tamtego dnia zrobiliśmy jakieś 5km. Może następnym razem będzie 10km? 🙂

7
Zdarzało się, że wracałam do domu w kiepskim humorze, mojego faceta nie było, więc na pocieszenie spieszył mój piesek! Od razu uśmiech wracał na moją twarz. Kochana Didi! 🙂

IMG_20170720_214750_160euu
I jak co miesiąc nie brakowało zdjęć typu flatlay! To już moje uzależnienie! Nowy zakup, poranna kawa, praca przy sklepie Inspired lub stylizacja. Jedno z moich zdjęć znalazło się na profilu Glamour! Ale mi miło! 🙂

flat
W końcu udało mi się na spokojnie spotkać z Martyną. Oj dawno nie miałyśmy okazji tak pogadać i spędzić razem trochę czasu. Mam nadzieję, że niedługo znów się spotkamy!

9
W lipcu nie brakowało też grillowania. A to u mnie, a to w gościach. Kiedy tylko dopisywała pogoda! 🙂

13
Jedne z najpiękniejszych róż jakie widziałam! Niestety bukiet nie był dla mnie, a dla mojej mamy! Spodobał jej się tak samo jak i mnie. Te róże chyba wygrały z czerwonymi!

12
I jak co miesiąc nie brakło jakiegoś wypadu w dalsze rejony. Pod koniec lipca musieliśmy jechać do województwa lubuskiego, do miejscowości Gościm. To totalny koniec świata, ale jaki ładny! 🙂

11

10
Ostatniego dnia lipca rozłożyłam się na tarasie, z orzeźwiającą wodą i gazetką, żeby się odrobinę odprężyć po pracy. Upał był nie do zniesienia, ale lepszy upał niż zimno, więc tak sobie siedziałam i cieszyłam się latem 🙂

15
A Wam jak minął lipiec? 🙂

Koniecznie podajcie swoje loginy na Instagramie- tak jak wspominałam niedawno, chętnie do Was zajrzę!

góry i morze, z widokiem na Atrani

Włochy skradły moje serce kolejny raz i doskonale o tym wiecie. Góry i morze to idealne połączenie tworzące piękne widoki, które poznałam również w Chorwacji i Grecji. Ale to właśnie we Włoszech widok gór wyrastających z morza zrobił na mnie największe wrażenie. To prawda, że Wybrzeże Amalfitańskie uważane jest za jeden z cudów świata, ponieważ kiedy stoi się przy barierce kilkanaście metrów nad morzem, a zarazem kilkadziesiąt metrów niżej od szczytów gór nie można przestać się zachwycać. Nawet ingerencja człowieka, jaką są wybudowane miasteczka na zboczach stromych gór nie psuje tych widoków, a wręcz dodaje im dodatkowego uroku. To wszystko tworzy spójną całość, w której nie sposób się nie zakochać.

DSC_1197e
zzzp
Powyżej góry i morze z widokiem na Atrani, do którego wybraliśmy się dość przypadkowo i dosłownie na dwie godziny. W miasteczku Amalfi, kiedy zeszliśmy na plażę odrobinę przeraził nas tłum jaki się na niej znajdował, dlatego postanowiliśmy poszukać innej plaży i poszliśmy jakiś kilometr dalej do miejscowości Atrani. Niestety nie da się przejść plażą, więc musieliśmy iść drogą dla aut (jedyną zresztą), ale to zdecydowanie wyszło na plus, bo widoki z drogi są nieziemskie!

40
Spoglądając z barierek w dół widać Morze Tyrreńskie, do którego ma się chęć od razu wskoczyć i baseny, wyrastające na zboczach gór jeden obok drugiego. I jak się tak patrzy na tę wodę w taki upał jaki panuje we Włoszech latem to chciałoby się spędzić w niej cały dzień!

DSC_1200p

DCIM165GOPRO
Jak już dostrzegliśmy sporą plażę w zatoczce przy Atrani od razu zeszliśmy na dół i postanowiliśmy się tam rozłożyć z ręcznikami i oczywiście zanurzyć w morzu. Tutaj nie było tak tłoczno, w wodzie prawie nikt się nie kąpał, a widoki tak samo piękne jak w Amalfi. Ahh, pod wodą też fajnie! 🙂

gopro

DSC_1164pe

zz
Żałuję, że nie mieliśmy już siły i czasu na zwiedzanie tej miejscowości. Wydawała się równie klimatyczna jak Ravello i Amalfi. Jeśli chodzio plażę to chyba bardziej przypadła mi do gustu niż ta w Amalfi. No cóż, na pewno i tam będę chciała kiedyś wrócić! 🙂

dzień w miasteczku Amalfi

Czas na ciąg dalszy postów z podróży! Znów zabieram Was do Włoch, tym razem jeszcze bliżej morza, do miasteczka Amalfi, które znajduje się kilka kilometrów (w dół) od Ravello. Nie jest trudno się do niego dostać, ponieważ co chwilę kursują autobusy, więc jednego dnia postanowiliśmy wybrać się właśnie tam, żeby nieco pozwiedzać i poplażować. Także zapraszam na fotorelację z Amalfi!

46Cudowny widok na Amalfi!

Różnica międy Amalfi, a Ravello jest taka, że na dole przy samym wybrzeżu jest znacznie więcej turystów i jest po prostu bardzo tłoczno, ale to nas nie zniechęciło! Postanowiliśmy pospacerować po miasteczku, główniejszymi drogami, ale i tymi bocznymi ścieżkami, które mieściły się między kamienicami. Amalfi do dużych nie należy, także dość szybko je obeszliśmy, tak rozpoznawczo 🙂

42

43

Można powiedzieć, że wysiadając z autobusu daliśmy ponieść się tłumowi i poszliśmy w stronę swego rodzaju bramy, do głównego placu przy, którym znajdowała się duża i zarazem piękna katedra Św. Andrzeja, do której prowadziły schody, co sprawiało wrażenie, że katedra jest jeszcze większa!

1a

amalfi1

10

9

8

3

4

5

7
Schodzimy na dół i idziemy jedną z główniejszych uliczek. Prosto, przed siebie. Po drodze mijamy mnóstwo knajpek, sklepików, wszystko wydaje się takie przytulne, kamienice są piękne nawet, gdy kawałek tynku odpadł, balkony z praniem nadają dodatkowy klimat. Uwielbiam to!

1

12

14

6

16

15

amalfi3j
Wszędzie można spotkać wyroby z cytryn i ceramiki, tak wspominałam z tego słynie ten region!

18

I tak spacerując między kamieniczkami trafiliśmy na ciekawą fontannę, swego rodzaju dzieło, z mnóstwem różnych figurek, a nawet z pływającymi w niej żywymi rybkami.

23

23aBardzo ciekawy i uroczy pomysł!

22

24

25

25a

26
Zarówno w Rawello jak i w Amalfi nie brakuje pięknej roślinności. Ta zieleń i kwiaty dodatkowo wpływają na klimat i urok tych miasteczek!

27

28

33
Zakamarki Amalfi są niezwykle urokliwe. Nie sposób się nie zatrzymać i nie zawiesić oka!

amalfi4

29

38a
Jestem pełna podziwiu jak te kamienice są pobudowane na tych stromych skałach!

amalfi5
Jak już obeszliśmy znaczną część miasteczka postanowiliśmy pójść na wybrzeże. Przeszliśmy promenadą i w jedną i drugą stronę, a później na chwilę zeszliśmy na plażę. Jednak nie rozłożyliśmy tam ręczników, bo postanowiliśmy iść dalej. Ale o tym w kolejnym wpisie!

 41

45

40a

44
Miejscowość Amalfi podobała mi się niemal tak samo jak Rawello! Nawet ten ogrom turystów nie był zniechęcający, bo nawet milej błądzić po tych zakamarkach, gdy spotyka się innych ludzi. Widoki są cudowne, budynki czy stare czy nowe urzekają, jest po prostu pięknie. To wszystko ma niepowtarzalny klimat. Mówiłam już, że pokochałam Włochy jeszcze bardziej? Ahh!

Czy ktoś z Was był lub wybiera się do Amalfi? 🙂

zmaganie się z przeciwnościami

Dziś piszę ten wpis przerywając serię postów z podróży, bo nie idzie mi systematyczne pisanie, chyba tak samo jak Wam czytanie moich wypocin. W ostatnim czasie, choć działo się wiele dobrego, (za co jestem ogromnie wdzięczna losowi) to jednak pomiędzy tymi wszystkimi wyjazdami, czasem spędzonym z moim facetem, zaręczynami, to bywało też trochę ciężko, przykro i męcząco. Każdy z nas na co dzień musi zmagać się z przeciwnościami jakiekolwiek by one nie były. Tak już bywa.

DSC_3696ed

Zauważyłam pewną zależność, która strasznie podcina mi skrzydła. Zawsze kiedy coś bardzo lubię, spędzam przy tym dużo czasu, staram się oddać całą siebie w tym co robię i gdy na tym mi zależy, nagle po jakimś czasie przestaje mi to wychodzić. I mimo moich usilnych starań to wszystko się burzy. Najpierw zwalam winę na różne czynniki, a później obwiniam tylko siebie. Pracuję nad tym, żeby było lepiej, ale brak efektów w celach, które sobie wyznaczam sprawia, że tracę chęć na dalsze działanie. Oderwanie się od tego, drzemka, udanie się na spacer do lasu, na wczasy nie sprawią, że przestanę się zadręczać. To tylko chwila wytchnienia. Zaczęłam wchodzić na drogę ciężkich decyzji, które nie dają mi spać po nocach, a do tego tracę wiarę w to co robię, zastanawiam się co robię źle, że jest inaczej niż być powinno. Nie byłabym sobą, gdybym sobie odpuściła raz na jakiś czas narzekanie. W końcu jestem takim samym człowiekiem, jak każdy inny, śmieję się i płaczę. Więcej jest tych pozytywnych momentów i to nimi wolałabym się dzielić, ale te gorsze są nieuniknione i trzeba umieć się z nimi rozprawić. Mi dziś pomogło napisanie tych słów tutaj na blogu. Który od wielu lat jest dla mnie pamiętnikiem, może tylko w nieco innej formie niż wcześniej 🙂

Będę się mocno starać, aby nie poddać się w tej chwili zwątpienia i dobrze przebrnąć przez moje życiowe rozterki. Wypadałoby coś zmienić, lecz póki co najlepiej wychodzi mi chwytanie tych małych, ale przyjemnych chwil, docenianie ich i cieszenie się nimi na zapas. Chyba tylko one mnie jeszcze podtrzymują w tym wszystkim co robię!

DSC_3685ee
Cieszmy się z małych rzeczy, by lepiej szła nam walka z przeciwnościami! 🙂

stylizacja floral

Pora na wpis ze zdjęciami stylizacji! Dawno takiego nie było, ale żeby nie przerywać serii postów z podróży, stylizacja którą pokażę sfotografowana była we Włoszech. W pięknym zakamarku jaki znajdował się kilka kroków od naszego apartamentu, na tym samym terenie. Mijaliśmy go codziennie chodząc na basen. Totalnie mnie oczarował! Gdybym mieszkała w ciepłych krajach to zdecydowanie tak wyglądałoby wejście do mojego wymarzonego domu! Ahh..

sukienkafloral5ab
Ale przejdźmy do stylizacji! Skoro sceneria obfita w kwiaty to i na mojej sukience musiały się znaleźć. Lekka sukienka w drobne kwiatki, z koronką u dołu pochodzi z secondhadu. Do niej wybrałam brązowe dodatki. Połączenie w jakim kiedyś najczęściej się tutaj prezentowałam 🙂

sukienkafloralll

sukienkafloral6p

floral6cc

sukienkafloral1abc

sukienkafloral1

sukienkaflorall

sukienkafloral4b
sukienkafloral4bc

sukienkafloral4

sukienkaflorall1

sukienkafloral5abc
Sukienka, torebka, pasek- Secondhand, buty-czasnabuty.pl, okulary-C&A

Jak Wam się podoba ta letnia stylizacja?
Może inaczej.. jak Wam się podoba sceneria? 😉

oaza spokoju – Villa Casale

W dzisiejszym wpisie chciałabym pokazać miejsce, w którym zatrzymaliśmy się podczas pobytu we włoskim miasteczku Ravello. Apartament, w miejscu, które spodobało mi się tak bardzo, że mogłabym tam jeździć co rok! Jeśli szukacie noclegu, gdzie będziecie mogli naprawdę odpocząć, a przy tym cieszyć wzrok pięknymi widokami, to miejsce, które Wam pokażę jest idealne dla Was!

Apartament w jakim nocowalśmy nazywa się Villa Casale i znajduję się blisko głównego placu w Ravello, z tym, że przy jednej z bocznych uliczek. Początkowo wyobrażałam to sobie jako jeden budynek z wieloma mieszkaniami (apartamentami), jednak okazało się, że były to mini domki porozrzucane po pięknym ogrodzie. Wszystkie apartamenty mieściły się wzgórzu i to na różnych wysokościach, na swego rodzaju tarasach. Każdy z nich wyglądał nieco inaczej, wszystkie obiekty połączone były ze sobą dróżkami i schodami, a na samym dole znajdował się duży basen i leżaki.

1a

2

3 18
Już wcześniej pokazywałam widok z naszego okna i gigantycznego tarasu. Coś niesamowitego! Z tarasu był widoczny basen, morze, góry, a także zabytkowa Villa Rufolo.

1

10

5

16
W tym miejscu nie trudno o ciszę i spokój. Z daleka od dróg, barów i klubów. Rano zawsze budził nas śpiew ptaków, wieczorami czasem słychać było muzykę, ale klasyczną, graną na żywo niedaleko od apartamentu. Tam naprawdę można odpocząć od obowiązków, problemów, tego całego biegu i po prostu się wyciszyć, zrelaksować.

13

14k
Codziennie korzystaliśmy z basenu. Rano i wieczorem. Villa Casale nie pomieści dużo gości, więc często zdarzało się, że gdy szliśmy na basen mieliśmy go tylko dla siebie. Opalając się przy basenie, można było podziwiać, albo widoki na morze, albo na nasze apartamenty i kościół na szczycie.

4

basen

aaa
Z tarasu widać było też okoliczne miejscowości z dostępem do plaż. Apartament nie posiada zejścia na plażę, bo jest za wysoko, ale autobusy z Ravello na samo wybrzeże kursują dość często i nie ma problemu z dojazdem.

11

9

DSC_0675ee
Oprócz tych niesamowitych widoków urzekł mnie też ogród, w którym znajdował się nasz apartament. Dawno nie widziałam tak pięknych i zadbanych roślin, a przede wszystkim tak ciekawego ogrodu, który był położony na różnych poziomach i na każdym z nich rosły inne drzewa, inne kwiaty. Jak w bajce!

15

25

ogrod

17
I to by było na tyle! Niestety nie mam zdjęć, tego jak apartament wyglądał w środku, ale w najbliższym czasie postaram się pokazać to we vlogu. Dodam jeszcze, że nie ma tam wyżywienia, jednak jest aneks kuchenny i można samemu gotować. Nie mam nic do zarzucenia jeśli chodzi o to zakwatrowanie!

Tak więc jeśli wybieracie się do Ravello i zależy Wam na wypoczynku, ucieczce od ciągłej bieganiny, to polecam to miejsce z całego serca! Ja zregenerowałam tam swoje siły podwójnie!

PS. Rezerwacji dokonałam na booking 🙂