letnia stylizacja z zamszową spódniczką

Można śmiało napisać ”lato w pełni”, choć jesień za pasem! Pogoda jeszcze pozwala na ubieranie letnich ubrań, więc korzystam póki mogę. Tym samym chciałam pokazać na blogu jedną z moich letnich stylizacji, z zamszową spódniczką w roli głównej. A swoją drogą na nowo zakochałam się w miejscu, w którym robiliśmy zdjęcia!

Spódniczkę pokazywałam już jakiś czas temu, ale w jesienno-zimowej stylizacji. Teraz czas na letnią wersję, w połączeniu z jasnym topem z wiązaniem przy dekolcie i plecioną, beżową torbą.

Z torbą nie mogłam się rozstać! Stała się jedną z moich ulubionych na lato! To był udany lumpeksowy zakup 🙂


spódniczka-Romwe | top-New Yorker | torba-Secondhand | okulary-Sinsay

Zainspiruj się! Secondhand Inspired

Dziś jest szczególny dla mnie dzień, mianowicie mijają 3 lata odkąd powstał mój biznes! Jak wiecie, lub nie postanowiłam założyć swój własny sklep z ubraniami-secondhand Inspired 🙂

Początkowo miał być to wyłącznie sklep online, myślałam, że tak zostanie, ale szybko okazało się, że musiałam otworzyć również sklep stacjonarny, powodów było kilka, po pierwsze nie mieściłam się w pokoju z ubraniami, a po drugie sporo osób z mojego miasta zaczęło interesować się zakupami w moim sklepie, chciało je przymierzyć, zobaczyć na żywo. Rok po starcie biznesu otworzyłam sklep w moim mieście-Tomaszowie. Można powiedzieć, że bardziej to biuro-sklep, ponieważ praca głównie skupia się na sklepie internetowym. Ale co trochę w drzwiach pojawiają się Klientki ze zdjęciami rzeczy w telefonie, które chcą zobaczyć!Mój blog powstał jakiś czas po tym, jak zaczęłam kupować w lumpeksach. Wydaje mi się, że w pewnym stopniu kupowanie w nich sprawiło, że stałam się bardziej kreatywna. Bawiłam się swoim stylem, tworzyłam różne stylizacje, kupowałam ubrania również do zdjęć o konkretnym zamyśle, czasem łapałam za nożyczki, igłę i nitkę, przerabiałam je. Polubiłam secondhand’y do tego stopnia, że nie tylko samo kupowanie w nich i posiadanie unikatowych rzeczy sprawiało mi frajdę, ale także przeglądanie tych wszystkich ubrań i wymyślanie co mogę z nimi zrobić. Aż w końcu zapragnęłam mieć swój własny secondhand. Kto by pomyślał, że ubrania, a do tego używane mogą w jakiś sposób zainspirować. A jednak tak się dzieje!Oprócz tego, że od dawna jestem za lumpeksami, jestem też zwolenniczką recyklingu. Często zanim coś wyrzucę (nie mówię o podartej kartce papieru oczywiście) zastanawiam się czy coś mogę z tym zrobić, ponownie użyć. W przypadku ubrań próbuję dać im drugą szansę i je odświeżyć. Uważam, że sklepy z odzieżą używaną w pewnym stopniu pomagają w recyklingu odzieżowym. Oferują rzeczy z drugiej ręki, dzięki czemu wiele nieznoszonych, a czasem nowych ubrań nie trafia na wysypiska. Ja staram się dodatkowo to wspomóc i niekiedy przerabiam ubrania, golę zmechacenia, zaszywam, usuwam plamki, by dać im drugie życie. Czasem naprawdę niewiele trzeba by ze starego, znoszonego ubrania zrobić perełkę. Wiadomo nie zawsze, ale warto spróbować! I to jest jeden z moich priorytetów przy prowadzeniu mojego secondhandu!
Na dziś to tyle o moim sklepie, plan na kolejny rok.. to dalej rozwijać biznes, bo naprawdę, mimo wszystko bardzo lubię to robić! Sprawia mi to ogromną radość i satysfakcję! Cieszę się, że podjęłam tę decyzję i poszłam w tym kierunku! Mam nadzieję, że uda mi się sprawić by mój sklep stał się jedynym w swoim rodzaju w tej branży!

A teraz chciałam zostawić Wam kod rabatowy -50% na zakupy w secondhandzie Inspired! Kod jest ważny do 13.09, a jego hasło to: ankyls. Wyprzedaż nie dotyczy produktów nowych z metkami oraz promocji. Dodatkowo chcę poinformować, że z okazji urodzin sklepu postanowiłam, że część dochodów z wyprzedaży przekażę na cel charytatywny, o którym powiem na Instagramie za kilka dni! 🙂

birthday garden party

Hej!
Z roku na rok, w dniu urodzin zastanawiam się jak to jest, że ten czas leci mi coraz szybciej. Mogłoby się wydawać, że przecież tak nie jest, jednak widzę, że tych kolejnych urodzin nie wyczekuję już tak jak tych zanim uzyskałam pełnoletność. Teraz najchętniej pozostałabym w tym wieku, a czas mógłby stanąć w miejscu. Ale co poradzić, kolejny rok za mną i w dniu 27-ego sierpnia stałam się 24-latką!

Zazwyczaj urodziny obchodzę na spokojnie, wśród najbliższych i w tym roku było podobnie, z tym, że w nieco większym gronie. Postanowiłam zrobić grilla, zaprosić również dobrych znajomych i spędzić razem czas w ogrodowej altance, korzystając z ostatnich chwil lata. Niestety w dniu, w którym postanowiłam wyprawić urodziny, pogoda wyjątkowo nie dopisywała. Zrobiło się chłodno, pochmurnie, a momentami nawet popadało. Na szczęście to nie przeszkodziło nam w dobrej zabawie! Jak dobrze było posiedzieć ze wszystkimi na świeżym powietrzu. Moi rodzice i znajomi mnie nie zawiedli, sprawili, że to była udana urodzinowa impreza i świetny wieczór. Aż żałuję, że nie przygotowałam jeszcze więcej jedzenia i nie posiedzieliśmy do samego rana! W każdym razie, mam nadzieję, że moim gościom też się podobało! Na pamiątkę zostawiam trochę zdjęć z tamtego dnia 🙂



Przez natłok różnych spraw, moje przygotowania do tej imprezy zaczęłam właściwie tego samego dnia, w którym była, ale o dziwo niemal ze wszystkim wyrobiłam się na czas. Zrobienie zakupów, sprzątanie, przygotowanie jedzenia, dekoracji i jeszcze siebie na koniec. A po drodze kilka przygód, jak na przykład potłuczenie wazonu (w drobny mak) i zbieranie szkła przez jakieś 30 minut, na kilka godzin przed imprezą!

Nie jestem zbyt dobra w organizacji czasu, a tym bardziej imprez, ale tym razem mimo wszystko byłam z siebie zadowolona. Jeśli chodzi o dekoracje, które widzicie na zdjęciach to kupiłam je w Kiku i Pepco. To były spontaniczne zakupy, bo początkowo nie planowałam jakość specjalnie dekorować altanki, ale później pomyślałam, że balony i urodzinowy napis to dobry pomysł, a kaktusowe talerzyki i czerwone kubki były wygodnym rozwiązaniem, które pozwoliło mi zaoszczędzić sporo czasu, bo nie musiałam tyle zmywać! Fajnie, że teraz w sklepach można znaleźć tyle gadżetów na takie okazje.

Na sam koniec chciałabym podziękować za wszystkie życzenia, osobiste, czy też na moich profilach w kanałach społecznościowych i w wiadomościach prywatnych, bardzo mi miło i oby życzenia się spełniły! 🙂

A Wy kiedy macie urodziny? Obchodzicie je w jakiś szczególny sposób?

lumpeksowe zakupy

Witam serdecznie!
Czas na video z Waszej ulubionej serii! Mianowicie lumpeksowe zakupy! Dawno nie nagrywałam video z zakupami, więc fajnie było znów coś takiego przygotować! Także zapraszam Was do oglądania i koniecznie dajcie znać w komentarzach, która z rzeczy podoba Wam się najbardziej 🙂

Ah i wybaczcie mi, jeśli video u niektórych będzie zbyt ciemne! Myślałam, że na YouTube będę mogła je rozjaśnić (do tej pory tak robiłam), ale niestety ta opcja została usunięta. Niemniej jednak mam nadzieję, że będzie Wam się dobrze oglądało!

PS. Zostawiam również kod rabatowy -30% na hasło sierpien30 do wykorzystania na www.inspired.sklep.pl. Rabat jest ważny do 27.08 🙂

weekendowy vlog!

Witajcie!
Jak po tytule wpisu widać.. wracam do nagrywania! Mam nadzieję, że tym razem na dłużej. W dzisiejszym vlogu będzie moja letnia codzienność, trochę lumpeksowych zakupów i stylizacji, pyszne jedzenie i koncert na który się wybrałam. Vlog nakręciłam równy tydzień temu! Także zapraszam do oglądania mojego pierwszego, sierpniowego weekendu!

Z góry przepraszam za chaos na vlogu, dawno nie nagrywałam, a mój aparat płatał mi figle! Gubił ostrość, zawieszał się i urywał filmiki w trakcie nagrywania. Ale jakoś dałam radę i zdeterminowana nagrałam tego vloga!


Lubicie takie vlogi ukazujące codzienność? 🙂

sierpniowa dziewczyna

Witajcie w sierpniu!
Ten miesiąc zdecydowanie należy do moich ulubionych. I pomimo upałów jakie teraz mamy ogromnie się cieszę, że w końcu nadszedł. Dlaczego lubię sierpień? No cóż, pierwszą sprawą jest to, że mam urodziny w tym miesiącu, drugą, że wciąż trwa lato, a trzecią, że zazwyczaj w tym miesiącu mam najwięcej pomysłów i energii.

Czy planuję coś szczególnego na ten miesiąc?
Raczej nie, oprócz większej ilości pracy… (brzmi nudno), po dwóch tygodniach urlopu, który sobie zrobiłam w lipcu teraz mam sporo do nadrobienia. W dodatku moja współpracownica również wyjeżdża na dłuższy urlop, więc teraz będę robić za dwie osoby (jak nie trzy!). Chciałabym wziąć się za mały remont w sklepie, ale tu już wszystko zależy od tego czy uda się wygospodarować na to parę groszy i chętnych do pomocy. Moi niezawodni bliscy zazwyczaj są chętni, jednak ciężko zgrać się w czasie. Zobaczymy! Oprócz tego przydałoby się zrobić jakieś większe porządki w moim otoczeniu, a zwłaszcza w szafie. Wypadałoby wymienić trochę garderoby!

Jako, że ze mnie sierpniowa dziewczyna to chciałabym w tym miesiącu więcej czasu poświęcić sobie. Wspominałam już o tym i w końcu mogę znaleźć ten wymarzony czas dla siebie i swoich hobby. Muszę odrobinę lepiej się zorganizować i uda mi się zająć rzeczami, których dawno nie robiłam. Tyle tego jest! Nie wiem od czego zacząć najpierw. Domowe SPA, czytanie książek, przeróbki ubrań… Może wywołać zdjęcia z wczasów i zrobić albumy? A może w pierwszej kolejności posegregować je na laptopie i wstawić na bloga? 🙂

A Co u Was słychać? Jakie plany na sierpień? Już po urlopach czy dopiero zaczynacie? 🙂
Życzę Wam udanego sierpnia!

zachód słońca

Czy u Was też dzisiaj był taki ładny zachód słońca? U mnie do takich się zaliczał. Zresztą, ostatnio co trochę można podziwiać ładne zachody, zarówno te mniej jak i bardziej malownicze. A ja jestem jedną z tych osób, które uwielbiają patrzeć na zachodzące słońce. To mnie relaksuje, uspokaja i wprawia w dobry nastrój. Ahh, zdecydowanie uwielbiam, gdy niebo na koniec dnia staje się pomarańczowe!


Kilka dni temu wieczór zapowiadał się tak fajnie, że nie mogłam nie skorzystać z możliwości małego wypadu nad Zalew Sulejowski, właśnie, żeby po prostu posiedzieć i popatrzeć na zachód słońca. Po moich ostatnich wyjazdach nadal nie czuję się tutaj w pełni obecna, myślami ciągle jestem gdzieś w podróży, dlatego ogromnie cieszę się, że mieszkam w pobliżu miejsca, które widzicie na zdjęciach.


bluzka, torba-Secondhand | buty-Converse | zegarek-Daniel Wellington

W każdej chwili mogę wsiąść w auto, pojechać tam, żeby poczuć choć namiastkę tego co podczas moich podróży. Mimo to, że woda w tym miejscu nie nadaje się do kąpania, jej zapach również nieco odstrasza to wciąż lubię podziwiać tam zachody słońca, bo przypominają mi te, które widuję na moich dalszych wyjazdach 🙂

A Wy macie takie miejsce w pobliżu, gdzie możecie wyskoczyć i przez chwilę poczuć jak na wyjeździe? 🙂

PS. W najbliższych postach będzie o moich ostatnich podróżach! Do zobaczenia!

przerwanie rutyny i chwila dla bloga

Dobry wieczór!
Nim się obejrzałam zaczęło się lato i zaliczyłam swój upragniony urlop! Ten czas tak szybko pędzi, że nie wiem kiedy to minęło. Dopiero wczoraj mogłam na spokojnie usiąść w swoim pokoju i się rozpakować! A W planujecie swoje urlopy, czy jesteście już po? A może nadal się uczycie i macie dłuższe wakacje? Przed chwilą przeglądałam archiwum mojego bloga i zaczęłam zazdrościć samej sobie, tej sprzed paru lat, kiedy lato było tak beztroskie, pełne ciekawych dni. Nie mówię, że teraz jest źle, ale wiecie o co chodzi, mniej obowiązków, więcej wolnego czasu. Tak bardzo za tym zatęskniłam!

Teraz codzienność wygląda inaczej niż kiedyś, najpierw praca, później jakieś ogarnianie domu czy innych spraw, czasem jeszcze praca po godzinach (w moim przypadku to już chyba uzależnienie), a jak już się to wszystko skończy to najchętniej przesiedziałoby się wieczorem z bliskimi lub przed telewizorem oglądając jakieś filmy i programy, żeby nieco odetchnąć.

Dziś akurat spędzam czas przed laptopem zamiast siedzieć na pogaduchach, bo wypadałoby w końcu wygospodarować w codziennym grafiku chwilę wolnego (i odrobinę motywacji) dla bloga i innych moich pasji. No właśnie, za tym chyba tęsknię najbardziej, a nie potrafię się tak zmotywować jak robiłam to w tamtych szkolnych latach. Patrząc na stare wpisy, momentami z zażenowaniem, ale z uśmiechem na twarzy dochodzę do wniosku, że nie mogę tak rezygnować ze swoich pasji na rzecz tej rutynowej codzienności. Tym bardziej, że znów potrzebuję odskoczni, która pozwoli mi zająć myśli czymś pozytywnym, urlop w tym pomógł na trochę, ale pasje, które poszły w odstawkę mogłyby utrzymać efekt na dłużej 🙂

Także i Was zachęcam do przerwania rutyny i chwili na odwiedzenie mojego bloga!

Miłego wieczoru życzę!

outfit / floral dress

Witajcie!
Niedawno wspominałam, że na moim laptopie zalegają dziesiątki zdjęć, które były zrobione jeszcze wczesną wiosną. W końcu się zabrałam za ich segregację i edycję! Chyba nie zaszkodzi dodać je po czasie, zwłaszcza, gdy stylizacja jest jak najbardziej odpowiednia na obecną porę roku 🙂

W dzisiejszym wpisie poniekąd wracam do starego, charakterystycznego dla mnie stylu ubierania się. Kurtka jeansowa, sukienka w kwiaty, kapelusz. Kiedyś niemal codziennie właśnie tak wyglądałam! Na pewno są tutaj osoby, które pamiętają tamte stroje. Szczerze mówiąc bardzo lubiłam i nadal lubię ten dziewczęcy styl. Idealnie pasuje na lato!

Zaraz po założeniu bloga zaczęłam swoją przygodę z ubraniami z dalekiej Azji. Shein to jeden z niewielu sklepów online, z których do tej pory zamawiam rzeczy i o dziwo w większości przypadków mnie nie zawiódł. W tej stylizacji mam na sobie jasną kurtkę jeansową, która jest w mojej szafie od kilku lat i sukienkę z delikatnego, zwiewnego materiału o pięknym wzorze. Te rzeczy nie są złej jakości, wręcz przeciwnie. To ta sama jakość co w zwykłych sklepach w naszych galeriach. Zresztą, teraz niemal wszystkie ubrania z sieciówek pochodzą z dalekiego wschodu, z tym, że różnią się cenami.


sukienka, kurtka-Shein | kapelusz-H&M | torebka-Forever21 | buty-Bonprix

Ktoś z Was posiada w swojej szafie ubrania kupione w azjatyckich sklepach?
Jak się Wam sprawują? 🙂

upale wieczory i małe przyjemności

Dobry wieczór!
Co u Was? Jak Wam minął poprzedni miesiąc? Ja nie zdążyłam nacieszyć się tymi wszystkimi kwitnącymi roślinami, tą pogodą jaką mieliśmy, wolnymi chwilami dla siebie, których miałam odrobinę więcej i które wprawiały mnie w dobry nastrój. Niestety czerwiec zaczął się dość burzliwie. Właściwie nie będę ukrywać, że ostatnie tygodnie obfitowały w zbyt dużo negatywnych emocji, które przekładały się na moje funkcjonowanie, stąd wszędzie mnie jakby mniej, czuję się poniekąd nieobecna w tej całej codzienności. Jednak napiszę o tym osobny post, bo to dłuższa historia, a teraz chcę pokazać jak wyglądają moje leniwe i upalne wieczory, które staram sobie delikatnie umilać na różne sposoby.

Oj tak, upały mamy jak w połowie lata! W moim pokoju już się bardzo nagrzało, a że mieszkam na poddaszu nie sposób tego uniknąć. W późniejszych godzinach otwieram okna, wietrzę, aż w końcu mogę usiąść w przyzwoitej temperaturze i zająć się czymś przyjemnym. Czasem jest to oglądanie jakiegoś filmu, a czasem czytanie książki. Wystarczy jeszcze kilka świec, pachnące kwiaty zerwane z ogrodu i mogę się relaksować w domowym zaciszu!

Do tego często przynoszę sobie coś dobrego na ząb, akurat mamy sezonowe owoce, więc nie może ich u mnie zabraknąć i przede wszystkim mam obok wodę mineralną, którą ostatnio piję litrami. Woda z cytryną i lodem na upał jak najbardziej wskazana! Z miętą smakuje jeszcze lepiej, ale zdarza mi się o niej zapominać. Ktoś ma jeszcze inny patent na urozmaicenie smaku wody? Może jakaś inna owocowa kombinacja? 🙂

Swoją drogą ta pogoda, nieco zmienna, niosąca upały, a co jakiś czas burze, sprawia, że często borykam się z bólami głowy. Zmiana ciśnienia i te sprawy. Czy wiecie, że picie dużej ilości wody powoduje, że ten ból da się złagodzić bez użycia leków? Piszę to dlatego, że za poradą mamy zaczęłam to praktykować i rzeczywiście w większości przypadków ból ustępuje. Zresztą nie od dziś wiadomo, że woda korzystnie działa na człowieka. Tak więc, dopijam swoją wodę i powoli kończę moje wieczorowe przyjemności!

Dajcie znać jak Wy spędzacie te upalne wieczory!
Dobranoc Wszystkim 🙂