swetry z warkoczami

Hej!
Dziś przygotowałam wpis o mojej ulubionej części garderoby zimą, mowa o swetrach. Swetry różnego rodzaju zajmują prawię połowę moich półek, większość z nich jest grubych, idealnych na chłodne dni. No cóż, żyjemy w kraju, w którym bez swetrów się nie obejdzie, czy to zimą czy latem, pogoda jest tak zróżnicowana, że zawsze warto mieć jakiś sweter na wierzchu. A jeszcze jak ktoś jest takim zmarzluchem jak ja to już w ogóle 🙂

Bardziej wolę swetry przez głowę, bo zdecydowanie szybciej i łatwiej mi do nich coś dobrać. Jesienią i zimą lubię zakładać te z grubszymi splotami i z tak zwanymi warkoczami. Właśnie muszę rozejrzeć się za jakimś nowym!

Poniżej wybrałam kilka swetrów z warkoczami w kolorach, które według mnie pasują na różne pory roku! Ja najczęściej noszę jasne swetry lub beżowe, nie brakuje u mnie też bordowych/burgundowych, zwłaszcza zimą.

1. Jasny sweter 2. Miedziany sweter 3. Sweter z golfem 4. Burgundowy sweter  

Wolicie swetry z warkoczami czy gładkie? 🙂
Koniecznie dajcie znać czy podobają Wam się tego typu wpisy!

w przerwie od pracy

Hej!
Co u Was? Jak Wam mijają ostatnie dni? U mnie po staremu, choć chciałabym móc powiedzieć, że po nowemu, ale niestety nic szczególnego się nie dzieje, w dodatku znów dopadł mnie pech i przez to ogólne zniechęcenie do wszystkiego, ale na szczęście coraz lepiej idzie mi walka z tymi utrapieniami! Kolejny raz dochodzę do wniosku, że nie ma nic lepszego jak zajęcie głowy czymś innym i wyjście z czterech ścian.

Godzinka w kawiarni, pyszny koktajl i latte w przerwie od pracy to dla mnie najlepsza opcja na poprawę samopoczucia, a nawet i całego dnia. Taka miła odskocznia i przerwa w codziennej rutynie 🙂

Najważniejsze by w gorszych chwilach znaleźć w sobie pogodę ducha i kogoś kto ją podziela. Do tego jeszcze kawka i od razu zły humor mija! Chyba wiecie o co chodzi 😉

Przesyłam Wam uściski i do zobaczenia!

the best of 2017

Witajcie!
W ubiegłym roku mocno zaniedbałam bloga, przez co przepadło mi wiele tematów i zdjęć, które chciałam tu pokazać, a jednak mi się nie udało (może to nadrobię?). Niektóre z nich uwieczniały ważne dla mnie chwile z mojego życia, a tymi zawsze się tutaj dzieliłam. Jednak w pewnym momencie z bloga trochę przerzuciłam się na instagrama i to tam udało mi się zachować nieco więcej takich ważnych i miłych dla mnie momentów. Zebrałam zdjęcia, które je przedstawiają i teraz umieszczę je w jednym wpisie! Oto moje najlepsze wspomnienia z 2017 🙂

STYCZEŃ

Zaczęliśmy od pobudki we Wrocławiu, spędziliśmy tam Sylwestra i Nowy Rok. To była moja druga wizyta w tym mieście, było całkiem fajnie, choć trafiliśmy na bardzo chłodne dni i za wiele nie zobaczyliśmy, ale będziemy mieć jeszcze okazję. Jak mi się podobają te wszystkie kolorowe kamienice!

Tamtego stycznia mieliśmy naprawdę niezłą zimę! Przymroziło i nasypało śniegu. W końcu czuć było prawdziwą zimę. Nawet pierwszy raz od wielu lat wybrałam się łyżwy i całkiem dobrze szła mi jazda po tej długiej przerwie.

Uwielbiam białą zimę, zwłaszcza na zdjęciach (nie czuć zimna, haha), akurat kiedy spadł śnieg razem z moją niezastąpioną Olą wybrałyśmy się na zdjęcia do parku. Ale było pięknie! Wpisy z tamtego dnia (tu i tu).

LUTY

Razem z moim facetem wybraliśmy się do Warszawy do hotelu Mariott, oboje lubimy wysokie wieżowce, tzn. widoki z wysokości, więc to była dla nas największa atrakcja wyjazdu! Warszawa z góry prezentuje się świetnie.


Swoją drogą w lutym stuknęło 5 lat odkąd ze sobą jesteśmy. Kiedy to zleciało? Czas pędzi jak szalony! Tyle wspólnych chwil spędzonych razem 🙂

MARZEC

Jeden dzień w marcu był niezwykle ciepły, więc wyskoczyliśmy nad Zalew Sulejowski. Czuliśmy się jak wiosną.  Lód topniał, słońce świeciło, do tego woda, plaża. To był fajny, relaksujący dzień (tutaj wpis).


W marcu zdarzyło się, że kilka razy byłam w Piotrkowie Tryb. Między innymi, robiliśmy tam zdjęcia do kampanii Niveii w jakiej miałam okazję w małym stopniu brać udział (zobacz stylizację).

KWIECIEŃ

Na początku kwietnia wybraliśmy się do Kielc, w odwiedziny do znajomych. Pogoda nam tak wyjątkowo dopisała, więc sporo spacerowaliśmy po centrum. Kielce to jedno z moich ulubionych miast! Zobaczcie wpis z tamtego wyjazdu.


Kolejne wypady, ale bliższe, bo do Spały i Łodzi, na sesje zdjęciowe. Pierwsza razem z Olą, na szybko testowałyśmy nowy aparat, a zdjęcia trafiły na bloga. Druga sesja, bardziej tematyczna do pracy dyplomowej znajomej z ASP.


MAJ

I znów wyjazd do pobliskiego miasta, Pabianic. Z pozoru niezbyt atrakcyjne miasto, które jednak posiada kilka klimatycznych miejsc. Jednym z nich jest hotel Fabryka Wełny, który bardzo mi się podobał!

W maju słońce świeciło coraz częściej. Ten miesiąc dość przyjemnie mi się kojarzy! Uwielbiam majowe zachody słońca, a zwłaszcza w tym miejscu na poniższym zdjęciu!

CZERWIEC

To był zdecydowanie najlepszy miesiąc w 2017 roku. Dużo się działo. Ja i Dawid polecieliśmy do Włoch, na wybrzeże Amalfi do pięknego miasteczka Ravello. Zostawiłam tam cząstkę siebie-jeśli tak to mogę ująć. Po prostu zakochałam się w tych widokach i atmosferze.

W dodatku wróciłam stamtąd jako narzeczona. Powiedziałam mojemu facetowi ”tak” w najpiękniejszym miejscu jakie mogłam sobie wyobrazić! Wpis o zaręczynach znajdziecie tutaj.

Po powrocie z Włoch razem z rodziną poleciałam do Grecji na wyspę Korfu. To był taki typowo wypoczynkowy wyjazd. Całe dnie spędzaliśmy przy basenie lub na plaży, wieczorami spacerowaliśmy po mieście

Podczas pobytu na Korfu wybraliśmy się również na rejs. Do tej pory nie opublikowałam wpisów z tamtego wyjazdu, nie wiem jak mogłam do tego dopuścić, ale bardzo możliwe, że to nadrobię, bo szkoda byłoby nie pokazać takiego miejsca!


LIPIEC

To był miesiąc pełen spacerów, przejażdżek rowerowych i oczywiście grillowania. Po intensywnym czerwcu, nadszedł spokojny lipiec.

Jednego dnia przejechałam niemal pół Polski, aby móc z okna auta zobaczyć małe miejscowości w Puszczy Noteckiej, a także przez chwilę posiedzieć nad jeziorem Solecko. Takie podróżowanie też lubię!

SIERPIEŃ

W sierpniu znów częściej zdarzało mi się odwiedzać Piotrków. A to na sushi z facetam, a to na spotkania ze znajomymi. Znów polubiłam to miasto!

Jako, że jestem sierpniowa dziewczyna, a w moje urodziny dopisała pogoda to znów wybraliśmy się na małą wycieczkę. Tym razem Sulejów. Zjedliśmy obiad w klimatycznej restauracji i spacerowaliśmy po terenie Podklasztorza.


WRZESIEŃ

We wrześniu mój sklep obchodził dwa lata! Na urodziny sklepu również zmieniłam jego lokalizację. To nie była zła decyzja. Dała mi poniekąd nieco więcej możliwości w pracy przy sklepie online.

Jeden weekend spędziliśmy w Łodzi. Na nocleg wybraliśmy hotel Andel’s, aby mieć blisko do Manufaktury. Poszliśmy na zakupy, odwiedziliśmy kilka fajnych restauracji, w których było naprawdę dobre jedzenie!

PAŹDZIERNIK

W październiku udało mi się ponownie odwiedzić Łódź, a także Warszawę. To były kilkugodzinne wypady, ale fajnie było wybrać się tam nawet na trochę i pospacerować po innym mieście niż moje.

Szkoda, że złota jesień trwała tak krótko. Było tak pięknie, kiedy liście zrobiły się kolorowe! Jedna z jesiennych stylizacji (tutaj).

LISTOPAD

To już nieco bardziej ponura wersja jesieni, ta z długimi wieczorami, ale dla mnie był to przytulny czas. Starałam go sobie nieco umilać. Dobra kawka, świece w pokoju. Czasem zdarzyło się gdzieś wybrać.


W listopadzie nie działo się nic nadzwyczaj szczególnego, ale niektóre te najzwyklejsze momenty cieszyły mnie najbardziej. Chwila z gazetą, robienie zdjęć, praca przy sklepie, wyjście do kawiarni.


GRUDZIEŃ

Już na samym początku grudnia spadł śnieg co bardzo mnie ucieszyło! Niestety szybko stopniał. Brakowało mi go na święta, ale dobrze, że chociaż trochę poleżał 🙂

Grudzień jest jednym z moich ulubionych miesięcy, głównie za sprawą świąt. Zdecydowałam się na nagrywanie vlogmasów, aby pokazać tą moją przedświąteczną codzienność (wszystkie vlogi są na moim kanale YT). To było fajne doświadczenie i miło było na koniec roku tak sobie urozmaicić te zwykłe, ale i świąteczne dni 🙂

Ogólnie 2017 nie był dla mnie zbyt dobrym rokiem, z wielu osobistych przyczyn, ale było w nim kilkanaście cudownych i miłych chwil, które udało mi się tutaj pokazać i mniej więcej opisać. Doceniam nawet te najdrobniejsze momenty, które pozwoliły mi się uśmiechać! Jestem wdzięczna za wszystkie te cudowne wspomnienia, jakie przyćmiły te smutniejsze. Oby kolejny rok dał więcej pięknych momentów!

A jak Wam minął 2017 rok? Jakie są Wasze najlepsze wspomnienia? 🙂

Początek Roku, Postanowienia i Bullet Book

Witajcie w Nowym Roku!
Jak to zwykle bywa po świątecznych przerwach, człowiekowi ciężko wrócić do normalnej codzienności, pełnej obowiązków i pracy, czasem nawet i do hobbystycznych zajęć nie można się zebrać. To poświąteczne rozleniwienie dopadło i mnie. Teraz próbuję z tym walczyć i od nowego roku po trochu wracam do mojej rutyny, którą zdecydowanie muszę nieco zmienić, a właściwie poprawić. Jeśli tak mogę to ująć.

Nie będę pisać, że nowy rok to nowa ja, że czekają mnie wielkie zmiany i mnóstwo planów. Nie, totalnie z tego zrezygnowałam już dawno temu. Wolę robić wszystko stopniowo, nie na hura, bo w moim przypadku takie coś zazwyczaj kończy się niewypałem. Jednak mam kilka postanowień, które są na tyle przyziemne i potrzebne w moim życiu, że na pewno je zrealizuję w tym, nowym roku.

 

Moim najważniejszym postanowieniem jest to, aby w końcu się lepiej zorganizować. Kompletnie nie idzie mi zarządzanie własnym czasem. Albo za szybko mi ucieka jak już wpadnę w wir zajęć, albo odkładam rzeczy do zrobienia, zajmując się czymś innym do tego stopnia, że czas mi po prostu przepada, a obowiązki się przez to tylko mnożą. Zawsze byłam niezorganizowana, to było moją wadą, której nie potrafiłam w sobie zmienić. Odkąd założyłam własny biznes i doszły mi obowiązki z nim związane to niezorganizowanie w niektórych kwestiach się jeszcze pogłębiło. Bo zamiast dobrze zaplanować zajęcia na dane dni to ja jednocześnie prowadziłam sklep, porządkowałam pokój i robiłam zdjęcia na bloga, bez organizacji, w chaosie.  Zresztą już kiedyś o tym wspomniałam. Ogólnie moja organizacja czasu i tak już się nieco poprawiła, ale to i tak za mało.

Dlatego byłam bardzo zadowolona, że na święta dostałam swego rodzaju kalendarz/planner, który ma za zadanie pomóc mi w lepszej organizacji czasu. Sama okładka wygląda tak zachęcająco, że aż chce się w nim od razu coś zapisać! Mój nowy planner nosi nazwę ”Bullet Book-bądź pięknie zorganizowana”. Jak to fajnie brzmi 🙂


Bullet Book to planner idealny dla kreatywnych osób, które nie lubią sztywnych ramek z konkretnymi datami. Tutaj znajdziemy miejsce na zapiski pomysłów, planów, zadań na dany dzień lub tydzień, fajne cytaty, rysunki. Każda strona jest bardzo fajnie zrobiona, co dodatkowo pobudza wyobraźnię. Nic tylko brać kolorowe cienkopisy i od razu planować tydzień po tygodniu!



Na koniec chciałam jeszcze napisać o kolejnym postanowieniu. Otóż, postanowiłam, że znów będę regularnie blogować i może nawet nagrywać różne vlogi, ale bez presji czasu. Kiedy będę mogła, kiedy będę mieć wenę, zdjęcia lub video, wtedy będę się tutaj pojawiać. Chcę, aby mój blog znów był miejscem, które pozwoli mi jakoś urozmaicić i umilić tą moją, a także Waszą rutynę 🙂

A jak Wasze początki nowego roku? Macie jakieś postanowienia?

Sylwester, Pożegnanie Roku

W końcu nadszedł czas na pożegnanie 2017 roku! Nie wiem kiedy zleciał ten czas, ale cieszę się, że ten rok się już skończy, ponieważ nowy rok jak zwykle zwiastuje coś nowego, a przede wszystkim pojawia się nadzieja, że może być lepiej! I tego Wam życzę na ten nowy rok, niech będzie lepszy od poprzedniego!

Poniżej zostawiam kilka zdjęć jakie zrobiłam w ostatni dzień 2017 roku, czyli w Sylwestra oczywiście 🙂

Niech Nowy Rok przyniesie nam jeszcze więcej dobrego! 

PS. Sylwestra 2017 spędziłam razem z moim facetem, wśród znajomych i mniej znajomych nam osób na małej imprezie organizowanej przez kolegę. Było naprawdę pozytywnie! Fajnie było pogadać, pobawić się i potańczyć z innymi w ten wieczór! A Wy jak spędziliście ostatni dzień roku? 😉

Wesołych Świąt

Witajcie!
Moje przygotowania do świąt w tym roku zaczęły się zdecydowanie za późno. Porządki, kupowanie prezentów, robienie dekoracji i do tego inne sprawy, przez które nie zdążyłam nawet zajrzeć na bloga, ale jak wiecie dzielnie nagrywałam vlogi, więc mogliście w inny sposób obserwować moją przedświąteczną codzienność. Dziś wybił 24-ty dzień grudnia i moje vlogowanie dobiegło końca, także wracam z postami 🙂

I przy okazji chciałam Wam życzyć Wesołych Świąt! Dużo radości, zdrowia, pomyślności i miłych chwil w gronie najbliższych! Aby czas świąt był dla Was spokojny i radosny. Pełen ciepła i uśmiechu!


Jak spędzacie tegoroczne święta? 🙂

nadal lubię Pottera

Jakiś czas temu dostałam książkę, której byłam niezwykle ciekawa odkąd tylko pojawiła się na sklepowych półkach. Aż żałuję, że wcześniej nie zmotywowałam się do jej czytania! Po tytule wpisu nie trudno domyślić się o jaką książkę może chodzić 🙂

Kiedy w moje ręce trafiła książka ”Harry Potter i Przeklęte Dziecko” zaświeciły mi się oczy, ale i poczułam, że mogę się rozczarować, że sympatia, którą darzyłam wszystkie znane mi wcześniej tomy mogłaby ulec zachwianiu. Harry Potter towarzyszył mi od podstawówki, więc już od wczesnych lat, w miarę na bieżąco czytałam coraz to nowsze części i każda bardzo mi się podobała. O tej wiedziałam, że będzie się różnić, że będzie inaczej napisana, że będzie to coś nowego. Po latach przerwy wróciłam do czytania. Na początku porzuciłam książkę po kilku stronach, nawet nie wiem dlaczego, ale później wróciłam do niej i w miarę możliwości czasowych pochłaniałam stronę po stronie, uśmiechając się przy tym.

Mimo, że główni bohaterowie są już inni, Harry z Ronem i Hermioną zeszli trochę na dalszy plan to mogę śmiało stwierdzić, że nadal lubię Pottera, tak jak i jego syna. Książka w formie scenariusza? Dla mnie fajna sprawa, szybko i tak lekko się czyta ten tekst. Przygoda ze zmieniaczem czasu, ciekawa swoją drogą, trzymała w napięciu i bawiła momentami. Jak skończyłam czytać to poczułam niedosyt. Doszłam do wniosku, że brakuje mi ”dziejów” Pottera w tym nieco doroślejszym życiu. Ta książka była moim małym powrotem do dzieciństwa i śmiało mogę napisać, że tak jak inne, ta również mi się podobała 🙂

Jest tu ktoś kto tak jak ja lubi Pottera?
Czytaliście te książkę? 🙂

musztardowa spódniczka

Dziś wracam do jesiennych zdjęć, które chciałam pokazać na blogu, a o których prawie zapomniałam! Są to zdjęcia jednej z moich stylizacji 🙂

W tym stroju główną rolę gra musztardowa spódniczka i torebka z motywem kwiatów. Do tego wybrałam beżową górę (sweter i płaszcz) oraz czarny dół. Ta spódniczka z guzikami na przodzie, z zamszowego materiału zdecydowanie należy do moich ulubionych! W dodatku jej kolor jest naprawdę mi się podoba.



Można powiedzieć, że tym strojem trochę wtopiłam się w otoczenie. Kolory mojej stylizacji były zbliżone do kolorów roślin w parku! Trochę tęsknię za tymi barwami:)


sweter-Secondhand | spódniczka-Romwe | torebka-Atmosphere

Jak Wam się podoba ta stylizacja? Lubicie kolor musztardowy? 🙂

PS. Ciężko mi się przerabia zdjęcia na nowej matrycy w laptopie, ponieważ nie jest oryginalna i przez to kolory są przekłamane, a kontrast i gamma to już w ogóle nie są takie jak powinny być. Póki nie skalibruję prawidłowo ekranu, moje zdjęcia na blogu mogą mieć naprawdę kiepskie barwy/jasność itd. Wybaczcie!

krótka wizyta w Warszawie

Hej!
Już odzyskałam mojego laptopa, więc mogę nadrobić zaległości w blogowaniu! Naprawdę nie chciałam sobie ich znów robić, ale tym razem to było niezależne ode mnie. No dobra, wróćmy do minionego weekendu! 🙂

W niedzielę miałam okazję pojechać na kilka godzinek do stolicy. Mój facet musiał coś załatwić na swojej uczelni, a że miało to trwać chwilę, to postanowiliśmy, że pojedziemy razem i przy okazji zahaczymy też o jakąś fajną restaurację i gdzieś się przespacerujemy, no po prostu spędzimy czas inaczej niż w zwykły dzień.

Pojechaliśmy na ulicę Koszykową. Chcieliśmy zobaczyć Halę Koszyki, o której ostatnio dużo słyszałam. Trafiliśmy w idealnym momencie, ponieważ teraz panuje tam niesamowita, świąteczna atmosfera! Na zewnątrz hali znajduje się nawet mały jarmark bożonarodzeniowy 🙂


Później poszliśmy kawałek dalej, gdzie znajdowała się znaleziona przeze mnie na Instagramie urocza koreańska knajpka o nazwie ”Koreanka”. Jadłam przepyszne Bulgogi!


Ta krótka wizyta w Warszawie wprawiła mnie w świetny nastrój! Fajnie było zjeść koreańskie jedzenie i zobaczyć takie ciekawe miejsce jak Hala Koszyki. Chętnie bym się jeszcze tam wybrała! A na koniec zostawiam vlogmas z tamtego weekendu! Zapraszam do oglądania 🙂

 

 

vlogmas, czyli moja codzienność

Witam!
Co u Was słychać? Do mnie znów wkradła się rutyna, jednak nie na długo, bo zbliżają się święta! Akurat ostatnie dni mijały mi podobnie, ciągle praca, dom, czasem jakieś małe zakupy, ale powoli to się zmienia, ponieważ już zaczęłam się przygotowywać do świąt! To wszystko możecie zobaczyć w serii filmików ”vlogmas”, które staram się wstawiać co dwa dni na mój kanał na Youtube. Vlogmas, czyli moja codzienność, czasem ciekawsza, czasem nudniejsza, mimo wszystko próbuję mniej więcej pokazać jak mija mi każdy przedświąteczny dzień 🙂

Jeśli nie widzieliście ostatnich vlogów to zapraszam do oglądania! Koniecznie napiszcie mi czy lubicie takie filmiki i czy podobają Wam się te, które do tej pory wstawiłam!